Nasze publikacje - twórczość i wpisy

0

W środku

Nawet kiedy jesteś w środku Koloseum jest coś o czym zapomniałeś. Nie ma prostych sytuacji ani wyjść, jest tylko nasze myślenie, które stwarza albo otwiera horyzonty ale nie wszyscy lubią przestrzeń. Niektórzy kochają własne więzienie umysłowe, w nim żyją i w nim umierają a i rodzą podobne do siebie potwory piwniczne.

❤️
0
👍
0
⭐
1
💡
3
❗
1
📖
3
W angielskim stylu | tam 0

W angielskim stylu

W angielskim stylu

Jeśli biorę się za książkę z głębokiego PRL-u, oznaczoną „kluczykiem”, wiem, że będzie nieźle. Seria kryminalna z 70/80 cieszyła się ogromną popularnością i praktycznie nigdy czytelnika nie zawiodła. Raz sprawa była ciekawa, raz mniej, ale określony poziom kieszonkowe wydania trzymały. Tym razem była trochę gorsza. Powieść Josephine Tey, czyli szkockiej pisarki Elizabeth Mackintosh „Tam piaski śpiewają”, wydana w 1977 roku w nakładzie 100 000 (słownie – sto tysięcy) egzemplarzy do specjalnie pociągających nie należy, co nie oznacza, że trzeba ją skreślać z listu oczekujących na przeczytanie.
Bohaterem jest inspektor Scotland Yardu Alan Grant, który musi odpocząć, wypocząć i odetchnąć od pracy z przestępcami. Wyrusza więc pociągiem do Szkocji, by łowić ryby. Nie jestem facetem, ale wiem, że oni tak mają. Mocząc przysłowiowego kija w wodzie, odpoczywają. Już u kresu podróży wraz z konduktorem wagonu sypialnego i innymi podróżnymi, odkrywa, iż jeden z pasażerów nie żyje. Wszyscy fachowcy wokół potwierdzają śmierć z powodów naturalnych. Słowem żadnego przestępstwa nie ma. Ale oczywiście nasz policjant i seria z „kluczykiem” oznacza, że wszyscy są w błędzie, bo coś w tym wszystkim nie pasuje.
W ten oto sposób wkraczamy na drogę śledztwa prowadzonego przez glinę na urlopie. Zanim jednak cokolwiek w tej materii zacznie się dziać, musimy przebrnąć przez nudny dla mnie opis Szkocji, ludzi, zajęć, problemów i wędkowania, które oczywiście każdą kobietę nudzi, a tą nadal jestem. Opis ten zajmuje połowę, a nawet więcej książki w wydaniu kieszonkowym, liczącej 234 strony drobną czcionką. Oczywiście taka kompozycja utworu pozwala poznać ową Szkocję i ludzi tam mieszkających. Jeśli zamiarem autorki było zmuszenie czytelnika do owego poznania, to jej się udało. Pierwsza połowa XX wieku przedstawiona. Miłośnik kryminałów będzie czytał uważnie, gdyż ma nadzieję, że zaraz, za momencik, za kilka stron dowie czegoś więcej o morderstwie, wszak na pewno do takowego w pociągu doszło.
Oczywiście też przebrnęłam przez część opisowo – wprowadzającą i doczekałam wreszcie wątku kryminalnego, który oczywiście został rozwiązany. Rewelacji żadnych nie było, wszystko tradycyjnie. Najważniejsze, że został rozwiązany, bo brnąc przez perypetie z wręczaniem kwiatów i knowań rewolucyjnych Małego Archiego, myślałam, że nie doczekam.
Cóż, takie „kryminały” też być muszą. Powstawały dawno temu („Tam piaski…” w 1952 roku) i dzisiaj trącą przysłowiową „myszką” . Nadal jednak są cenne ze względu na sposób budowania akcji, a przede wszystkim na charakterystykę głównego bohatera, samotnego detektywa, który rozwiązuje zagadkę za pomocą własnego intelektu. W czasach, kiedy morderców odkrywają profilerzy i analitycy z laboratorium, warto czasem pokłonić się przed siła ludzkiego rozumu.

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

[Jesteś, który jesteś]

Cisza, to najintymniejsze miejsce spotkania i uwielbienia.
W sercu i bez słów, a jednak w obecności.
W Bożej obecności (…)

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
2
0

Dziadkowi Janowi

Witaj, Dziadku Janie,

Nie poznaliśmy się nigdy,
a jednak — znam Cię od dawna.
Twoje imię szumi w opowieściach,
a ja, gdy milknę,
czuję Twój wzrok z wysokości nieba.

Myślę o Tobie często,
o Twojej młodości –
tej sprzed wojny,
gdy świat miał inne kolory,
a Polska była snem,
co szeptał tylko w sercach.

Nie było nas na mapie,
a przecież byliśmy wszędzie.
W spojrzeniu, w pieśni,
w twardych dłoniach,
które orały nadzieję w ziemi.

Dziś wielu nie wierzy.
Śmieją się z dawnych ofiar,
zadają pytania,
na które cisza jest odpowiedzią.
Nie tłumaczę już.
Odchodzę – z pokorą i pamięcią.

Kim byliście, gdy nas nie było?

***
17 października 2025

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
1
❗
0
📖
0
0

List do Dziadka Jana

Witaj, Dziadku Janie,

Nigdy się nie spotkaliśmy,
a jednak – jakbyśmy się znali.
Słyszałam o Tobie wiele,
a Ty, z nieba, widzisz mnie.

Ostatnio myślałam o Twojej młodości.
Próbowałam wyobrazić sobie,
jak to było –
jak żyło się w czasach przedwojennych.

Przecież wtedy nie było wolnej Polski.
Nie było nas na mapie,
choć duch Polski był wszędzie.

Ignoranci dziś nie wierzą,
kpią, zadają nieziemskie pytania.
Już nie tłumaczę –
odchodzę tylko.

Kim byliście, gdy nas nie było?

17 października 2025

❤️
0
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
Rzeka Potępionej Krwi | rpk 0

Rzeka Potępionej Krwi

Niech już nigdy taka trwoga nie ogarnie mnie …
Kiedy modlę się do Boga by oszczędził mnie.
Już tak wiele, wiele razy zarzekałem się …
Mam nadzieję, że tym razem to ostatnie “NIE”.

Uwolnij mnie od niego, proszę Cię!

Gdy stanąłem tam … nad rzeką potępionej krwi …
że mnie w niej najlepsze czeka … on obiecał mi …
Zaufałem i wskoczyłem, jej prąd pochłonął mnie
i się prawie utopiłem na jej grząskim dnie.

Uwolnij mnie od niego, proszę Cię!
Weź w ręce swe … och szczęście me.

❤️
0
👍
4
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
1
0

.

dziś ulicą znowu szło stare drzewo
jak we śnie
najprawdziwszy wiersz
którego nie mogę zapamiętać
mądrość schowana w orzechu
ust

❤️
5
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
1
0

istota

dziś niebo przeczytało list
do ciebie
spłynęło (na)tchnienie

spod kredki na papier
– twoim okiem

w oddali błękitny statek

❤️
8
👍
1
⭐
1
💡
1
❗
1
📖
3
– 1 – 89 – 90 – 91 – 92 – 93 – 94 – 95 – 138 –