Nasze publikacje - twórczość i wpisy

0

Serce

Wartość bezcenna
Gdy serce płonie żarem
Drugiego serca

(haiku wyjęte z szuflady :))

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
1

powiekosen

śnię

z całego serca
naznaczona
tatuażem do raju
zamysłami
filozofia chodzi mi po suficie

po co mi grunt pod nogami
gdy leżę
gdy śpię
na boku
w nogach
na wznak
ugięta w kolanach
czym jestem
w każdym oddechu
że o mnie jeszcze pamiętasz
wciąż każąc
obudzić

❤️
7
👍
0
⭐
1
💡
2
❗
1
📖
0
2

Post nie_bo

A obok wojna
Wojna trwa
(…)
Możesz mi to jakoś wytłumaczyć?
Przyjacielu, jesteś tam?
(…)

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

senNice

śpię
śnię

miałam czyste
skośne myśli
do ra­ny przyłóż

ty­leż ba­ranów do naliczenia
od sa­mego rana

❤️
7
👍
1
⭐
0
💡
2
❗
1
📖
1
0

zaśpiOna

śpię

dużo myślę
w no­gach
koty
na boku

w głowie
koty

jak ja się z te­go
obudzę

❤️
7
👍
1
⭐
1
💡
2
❗
1
📖
0
0

Post nie_bo

W Słońcu
czerwone dachy
Nie przestają zachwycać
nie_bo dzisiaj rozśpiewane
Wrócili przyjaciele
z ciepłych krajów
Już się wzajemnie nawołują
na kilka głosów ćwierkają
I świergoczą
Lubię przysłuchiwać się
tej ptasiej symfonii
(…)
W oddali słychać trąbkę
(Ostatnie pożegnanie)
Czyjaś dusza już wyszła na spotkanie z Tobą (…)
“Wszystko ma swój czas”
Po zimie przyszła pora
na W i o s n ę
(…)
Jesteśmy w drodze – Przyjacielu

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
2

Żyłam sobie w PRL-u (6)

1970 (1)

Pomroczność ciemna (1)

I jak tu zacząć? Tragiczne wydarzenia na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku wstrząsnęły Polską. Dziś mamy wiedzę na temat tego, co się wówczas działo. Wówczas tę wiedzę też mieliśmy, ale zdecydowanie mniejszą.
– Czy pamiętasz, co się działo w Wałbrzychu w grudniu siedemdziesiątego? – pytam przez telefon koleżankę z podwórka.
– No, w Gdańsku była tragedia…
– Nie pytam o Gdańsk!
– No, w Gdyni ludzie zginęli….
– Nie pytam o Gdynię! Pytam o nasz Wałbrzych!
– No, nie wiem, dzieckiem byłam…
– Jakim dzieckiem? Miałaś już dwanaście lat. Jeśli się coś działo, to powinnaś pamiętać!
– A ty pamiętasz?
No, nie pamiętam.

Wybieram kolejny numer telefonu. Kolega jest starszy o całe sześć lat. W grudniu 1970 miał ich osiemnaście.
– Czy pamiętasz, co działo się u nas w grudniu 1970?
– W Trójmieście była tragedia i….
– Nie chodzi mi o Trójmiasto, chodzi mi o nasze miasto, 600 km od Trójmiasta!
– Aha, muszę pomyśleć. Oddzwonię.
Czekam do wieczora. Ja dzwonię.
– No i co?
– Wiesz, głupio mi, ale chyba mam sklerozę. Nic nie pamiętam. Tylko milicja na sygnale przejechała kilka razy obok zakładu pracy… ale może to do wypadku…
– Takich rzeczy się nie zapomina! Może nic się nie działo i o niczym nie wiesz? W internecie są wiadomości, że coś się działo, tylko nikt nie napisał co.
– Może i nic się nie działo…. A zresztą kto to wierzy internetowi….. A tak w ogóle to co u ciebie słychać? Wszyscy zdrowi? Piesek jeszcze żyje? Dbasz o poziom cukru i mierzysz regularnie ciśnienie?
No tak…. Zdrowi. Żyje. Dbam. Mierzę.
Pomroczność ciemna nas dopadła, że nie pamiętamy tamtego grudnia? Jak więc to było z tym końcem tamtego roku w moim życiu, w tych dziwnych czasach…

Tato jak zwykle przyszedł z pracy ok. 15.30. Na szeroki parapet położył swą roboczą torbę , zwaną „aktówką”. Wymył ręce pod kranem z tylko zimną wodą i usiadł przy stole w dużej kuchni (nie, nie był to żaden salon z aneksem kuchennym, to była kuchnia) na krześle ustawionym tyłem do okna. Popatrzył na rodzinę, policzył, czy wszyscy są, obrócił się do okna. Z parapetu zdjął aktówkę i wyciągnął gazetę.
Mama postawiła przed nim talerz z kapuśniakiem.
– O, dawno nie było – powiedział mieszając łyżką w zupie.
– No właśnie.
Wszyscy z radością zaczęliśmy jeść dawno niewidziany w talerzu kapuśniak z ziemniakami gotowanymi razem.
– I co mówią na mieście? – zapytała mama.
– Coś się szykuje. W pracy też tak mówili.
– Co?
– Gdybyśmy mieli porządne radio, wiedzielibyśmy!
Mama wzruszyła ramionami:
– Buty na zimę trzeba było dzieciom kupić, a nie jakieś radio. Chcesz się czegoś dowiedzieć, to idź do Starszyka. On słucha wszystkich tych radi… radiów… no tych, co zagłuszają… chyba są zagłuszani…
Mama pogubiła się w zawiłościach poprawnej polszczyzny.
– Rozgłośni radiowych… – rzuciłam znad talerza.
– No właśnie… rozgłośni…. Patrz, jaką mądrą masz córkę. Pewnie nauczycielką polskiego będzie – podsumowała mama.
Wówczas brzmiało to jak wyróżnienie, dlatego od razu pokazałam młodszemu bratu język. Niech smarkacz wie, kto jest mądrzejszy. Ten oczywiście też mi pokazał, ale zrobił to tak nieudolnie, że zawartość jego ust, w postaci kapuśniaka, wylała się na stół. Oczywiście oberwał za nieprzyzwoite zachowanie się przy stole.
Wieczorem ojciec poszedł do sąsiada, by dowiedzieć się co mówią w rozgłośniach. Zanim jednak wrócił w domu rozległ się lament mamy siedzącej przed telewizorem:
– O Boże, co to teraz będzie… Święta blisko, a tu takie coś….
I tak było kilka razy.

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
0
0

próbowanki

śpię

le­pię do księżyca
podprogowo
trytonowo

to tak
ho­ryzon­talnie miło

głod­ny chleb ma myśli

❤️
5
👍
2
⭐
1
💡
2
❗
1
📖
0
– 1 – 53 – 54 – 55 – 56 – 57 – 58 – 59 – 138 –