Autor: silvershadow

0

wieniec

pniowi jest ciężko
podążać za gałęziami
czas

nadal nie chce być tylko sekundą
którą jest
przez dziurę w słońcu

obserwujemy lato
zostawione na drodze

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

złoty listopad

groby wypełnia ciepło antycznych wnętrz
bliski sercom zgiełk
śpiew wiosny

zegar przysypia w bujanym fotelu
a w ogniu tańczą cienie

dawnych ludzi

❤️
5
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

ulotność

miejsca po wygasłych słowach
zimne jak szkielety

kwiatów
puste kielichy
na artystycznej kartce do przeszłości
cierpniemy

linijka
po linijce
unosząc się piórem

z głowy

❤️
4
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
2
0

wieka

po drugiej stronie lustra
wyrasta świat
ze ściany

coś
przed chwilą jeszcze tu
w następnej nie pozwoli
siebie odnaleźć

jak dusze
– może są rzeczami

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

liczman

we mnie zastygła
treść cyjanowego lipca

chwila

pośrodku linii
wystarczająco wysokiej
by ją podrzeć

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

.

dziś ulicą znowu szło stare drzewo
jak we śnie
najprawdziwszy wiersz
którego nie mogę zapamiętać
mądrość schowana w orzechu
ust

❤️
5
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
1
0

istota

dziś niebo przeczytało list
do ciebie
spłynęło (na)tchnienie

spod kredki na papier
– twoim okiem

w oddali błękitny statek

❤️
8
👍
1
⭐
1
💡
1
❗
1
📖
3
0

o czy

okna pełne deszczu
a my tacy papierowi

po naszej stronie
nieba
jak ptaki z papier-mâché
gwiezdno-drzewny skarbiec
tajemnic
czułości

we śnie
nadzy pośród róż
kolców bezsenności

❤️
6
👍
1
⭐
1
💡
1
❗
1
📖
2
– 1 – 8 – 9 – 10 – 11 – 12 – 13 – 14 – 15 –