Autor: silvershadow

0

pachnidło

czas niesie w sobie miejsce jemu obce
pierwiastek drogi –
lęk pierwszych kroków serca w drugą stronę

– pulsują we mnie chwile
nim oddalą się falami
przenikną membranę światła

pamięć rozmazuje nas
w zamknięciu kruszą się słowa
na obce dźwięki

nasze słońce w szklanej szkatułce
trójkolorowe nad horyzontem nocy
gdzie jesteśmy clinique happy*

a kropka jest wydłużonym przecinkiem

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
2
0

umeblowanie

gwiazdy zakrywają ciemność

w spojrzeniu naczynia
ubranego w człowieka
jest wnętrze

niewzruszone
jakby nigdy nie zostało oderwane
od piękna bałaganu

w chwili milczenia

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

moszcz

książki na półkach jak naczynia
cicho napełniające się sokiem

czytam nie wiedząc
że właściwie jestem na innej stronie

w obłokach
jutro ujrzę krew

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
1
0

od.waga

światło syci zbiory
wyblakłe u schyłku nocy

obracając w ziarnko
smukłą falę słońca

odbija nas
od okien

❤️
2
👍
0
2
💡
0
1
📖
1
0

krój

drzewo zadomowione w arkadii
pochylone nad drzewem
unoszącym ziemię

wkraczamy w światło
przez sieci splecionych rąk

zrastając bezpowrotnie
z urwanym krzykiem

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

śnieg

północ
pozostało tylko światło wygasłych dni
zbieramy je
do oczu jak łzy rozsypane na drodze dookoła słońca
śpiącego jak na dłoni
w księżycowej tęczy
w bladości źrenic
podglądamy nasze sny

❤️
0
👍
2
0
💡
0
0
📖
0
0

szczęście

ołów
w lesie zamrożonych błyskawic
pęka
niczym wiśnia otulona letnim deszczem
na cztery
jak obce serce

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
1
0

równanie

dzień przechodzi na stronę muru

jak negatyw
spalone drzewa
w oknie czuwania

nad końcem
rozpościera się czas
zbyt daleko na zbawienie

❤️
1
👍
1
0
💡
0
0
📖
1
18910111213