Autor: Bianka97

1

Moje przyjaciółki – fragment dziennika

Mam dwie przyjaciółki, które pojawiły się w moim życiu od niepamiętnych czasów. Dzięki nim codzienność pęka w szwach od emocji, nabiera barw, a czasem wywraca świat do góry nogami w najmniej przewidywalny sposób. Zadziwia mnie, jak to się stało, że tak odmienne rzeczywistości przecięły się właśnie we mnie — niby zwykłym obserwatorze. Jakimś cudem sklejają się ich kontrastowe osobowości właśnie we mnie.

Pierwsza z przyjaciółek przejmuje się wszystkim, do granic subtelnego absurdu. Gdy rozsypie odrobinę kawy, czuje estetyczny ból, jakby zawalił się porządek wszechrzeczy. A jeśli barista popsuje latte art, to ma przed sobą wielogodzinny mikrokryzys egzystencjalny. W deszczu i w kałużach na betonie widzi grozę filmu noir, o którym potrafi opowiadać z detalami, jakby reżyserowała go we własnej głowie. Gdy trafia na odbicie światła w szybie albo neon na mokrym chodniku, potrafi zawiesić się na dobre pięć minut, jakby świat przestał istnieć. Dźwięk przejeżdżającego pociągu to dla niej niemal idealny soundtrack, a w grudniowym zapachu mandarynek czuje całe swoje utracone dzieciństwo. Za to każdy symetryczny wzór na liściu daje jej natychmiastową ulgę — jak mała, prywatna harmonia w chaosie.

Druga przyjaciółka jest zupełnym przeciwieństwem tej pierwszej. Świat traktuje jak niekończącą się przygodę i laboratorium przypadków. W każdej “katastrofie” widzi żart, w każdej pomyłce — nową historię, którą można opowiadać przy winie do późnej nocy. Śmieje się głośno i nieprzyzwoicie szczerze, jakby nie istniały w niej żadne filtry ani autocenzura. W jej towarzystwie zwykły spacer zmienia się w improwizowaną wyprawę albo w mały performance. Ale jest to również uosobienie czystego pragmatyzmu. Usuwa zdjęcia, żeby zwolnić chmurę. Kwiaty cięte to dla niej absurd – to inwestycja w powolne umieranie – powtarza. W muzyce szuka nie melodii, tylko prawdy w demach z SoundCloud. Nienawidzi korpo-gadki, a samorozwój uważa za dobrze sprzedany produkt. Nie owija w bawełnę, a perfekcja ją męczy. Tylko, że ta odważna singielka, mistrzyni ciętej riposty, gdy nikt nie patrzy, zapisuje w notatkach telefonu wersy, które bolą ją najbardziej.

I stoję między nimi — jak widz na granicy dwóch różnych filmów, które wyświetlają się jednocześnie na jednym ekranie. Raz wciąga mnie dramat z czarno-białą estetyką, raz komedia improwizowana na żywo. A ja? Uczę się, że w życiu najlepiej smakuje właśnie ten dziwny miks — trochę patosu, trochę śmiechu, i cała prawda ukryta gdzieś pomiędzy nimi.
Jutro obie wpadną do mnie na kawę. Co się ze mną stanie, skoro obie będą jednocześnie?

❤️
1
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
2

Celebrytka

Pewien dziennikarz młody
pisał o celebrytkach reportaż.
Zagadnął jedną z nich:
– Z czego jesteś znana?
Ta rzekła mu z dumą:
– Byłam żoną aktora,
teraz jestem rozwiedziona.
Opowiadam o kiecce,
co ma „Diora” na metce.
Jestem znana z „lajfu” swego
i… elitarnego ego.
– A wiesz – pyta publicysta – kim był Seneka?
– Seneka? Nie znam człowieka!
– Twierdził, że wprawdzie prawo lansu nie zakazuje,
lecz u mądrych ludzi wstyd głupotę hamuje.

❤️
0
👍
1
1
💡
0
0
📖
0
1

nie pytaj

szukasz?

nie
nie szukam
masz w moich oczach
niedomknięte sny
i rozmyte światło dnia
a w dłoniach
kruchość szkła i siłę,
która góry porusza,
to, czego nazwać
nie umiem

masz w spojrzeniu wszystko
czego nie uniosę sama
na brzegi pamięci
wśród miękkich piasków dawnych rozmów

i pytasz
czy śnię?

a ja wiem, że sny mnie już opuściły
i czekasz
jakby milczenie znało odpowiedź
a ja rzucam się w przestrzeń
która nie ma końca
w fale bez morza
w deszcz, co nie dotyka ziemi
idę przez drogi
których nikt nie narysował
idę przez ciebie
przez twoje źrenice
które stały się krajobrazem

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
2

Gra i furtka

Inspirowany myślą Friedricha Nietzschego

Ona – pytanie bez echa,
furtka, przez którą przechodzi tylko przyszłość.
On – klucz, który myśli, że otwiera,
a jest tylko obracany w zamku.

On poleruje broń na progu,
myli grę w kości z przeznaczeniem.
Wojownik?
Może.

Ale ona widzi pod zbroją
małego chłopca, który zgubił zabawkę
i teraz bawi się w wojnę,
by ją odnaleźć.

Więc sama staje się zabawką –
niebezpieczną,
lustrem gładkim, nieprzeniknionym,
w którego odbiciu jego pancerz pęka,
słone łzy rzeźbią w metalu nowe mapy.

Ale miłość to nie gra.
To zmiana zasad.
Gdy ona kocha, staje się burzą,
która nie pyta, co zostawi w gruzach.
Dom, tron, jego spokój –
wszystko pył na wietrze.

I on – tytan,
drży. W jej ciszy po burzy
słyszy wreszcie pytanie,
co może go zgubić,
a co ocalić?

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
2

Redirect

Zatrzymaj teraz przewijanie,
Kliknij w moje powiadomienie,
Wyślij mi link do prawdy o sobie,
Tam gdzie nie ma hejtu i spamu.

Bądź zawsze dostępny,
Bo czułość nie znika,
lecz krąży jak światło
w zapętlonej sieci.

Zapisz mnie w pamięci,
Pozostać chcę w chmurze.
Wtedy cała reszta
Przestaje się liczyć.

Miłość –
To nasze połączenie.
Miłość –
To nasze przekierowanie.
do …
prawdziwego życia

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
1
1

Olena

twoje miasto
skuliło się w sobie
szarzeje pod ciężarem
stalowych chmur
deszcz zmywa
twarze z okien
ulice imiona straciły

telewizor szczeka
o ciałach w workach
już nie wiesz
czy to ludzie
czy manekiny
tam w oddali za rzeką
szaleje pożar
wiatr niesie dym
i czyjeś ostatnie
słowa.

codziennie słyszysz
głos syreny
krzyczy, że tu wciąż jest
twój dom
w ścianach drży echo
może ktoś wraca
po swoje cienie
a tam
za oknem
na gałęzi
ptak śpiewa
jakby nic się nie stało

stoisz i patrzysz
jakby dotknęło cię
mgliste przywidzenie

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

Suma małych szczęść

Życzę ci kochany:

Rogalika złocistego
Do herbaty o poranku
Gdy rosa srebrzy trawniki

Mglistych promieni
Za oknem
I w ogrodzie

Koszyka jabłek
Pachnących szczęściem
Zerwanym o świcie

Rubinowych zdarzeń
I pod poduszką
Kwiatów polnych z marzeń

Strumienia co mieni się
Topazem
Gdy siedzisz
Na ławce
By wsłuchiwać się z zachwytem
Jak szemrze i pluszcze
Dotykając tęczy

Letniego popołudnia
Bez pośpiechu
I opowieści
przyjaciół o zmierzchu.

❤️
0
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

Pod ziemią

Świat wstrzymał oddech
a w piwnicy
zaczęło się lato.

Na dłoni
zamiast zabawki —
pierwszy oddech.

Światło świecy
odcina cień matki
od cienia gruzu.

Pierwszy krzyk
rozrywa powietrze,
które pachnie pyłem.

W ciemności
pulsuje światło,
jeszcze nie wie, że jest kruche.

Dostaje od Boga
betonową
linię życia.

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
12345678