Autor: silvershadow

0

´)(¸

słyszę przez kości
co nazywają cudem
to szaleństwo

jesteśmy źli
że żyjemy

odpokutowuję w samotni
dobry uczynek

❤️
4
👍
1
1
💡
0
1
📖
1
0

powidok

śnię
przy oknie wstrzymany oddech
deszczu
odległych świateł zamkniętych w kropli

dookoła nocy – lustrzanej kuli
błyszczącej wczorajszą obietnicą
przedświtu

śnię czy jestem śniony

ziemia z księżycem
zamienione są miejscami

cień tęczy przecina
pierścienie tęczówek

w okamgnieniu

❤️
5
👍
1
0
💡
1
0
📖
1
0

szklany blat

ta samotność jest samotnością utraconą
owocujące brzemię uśmierca moje zmartwychwstanie
w słowie zamykasz uwagę którą zaszywam w sobie

rozcięłam oko o podstępną krawędź
wystrzegam się wejrzeń w zimną czystość szklanego blatu

gdzie pod odciskiem zasnął złożony motyl
– twój konstrukt trwałości

zmusiłeś by zapomnieć że jestem
lżejsza od światła zdolna umknąć czarnej dziurze
a gwiazdy w twoich oczach stały się więzieniem

także o moim sercu wie słońce
wie księżyc
o czym już nic na świecie
nie chce mi przypomnieć

❤️
4
👍
1
1
💡
0
0
📖
1
0

idąc brzegiem

gdzie jesteśmy

gdy wszystko w gubionej łusce
złowioną krztą
niedosięgnionego wierzchołka chwili

skąd wgląd w puste miejsca
dźwięk drgania pajęczej nici
w uchu umierającego samotnie

za horyzontem z kamieni przybrzeżnych
fale – przeciekają przez pięć palców widzenia
w duszy czarno-biały szum

trudno nie wierzyć w obraz
słowo dotyk
do końca

najtrudniej sobie

❤️
4
👍
2
2
💡
2
1
📖
3
0

względnie

jesteś bardziej w nas niż w sobie
kiedy wieszasz się za ostatnie słowa
głowę spuszczając w głębię
gdzie wiruje film o ludzkiej twarzy

moja głowa – cyrk
z artystami którym przyglądam się tysiącosobową widownią
z zewnątrz leśna chatka
której wejścia strzeże biały motyl
od środka zaś czarna ćma wypełnia ramy

złapani
w dawnych rolach
gramy w sobie – nakręcanym teatrzyku wspomnień
gdzie leżąc w chorobie
przypominasz stojący dumnie monument

natchnienia sny obawy
są jak nasłuchiwanie
wewnątrz
rozmów zmarłych

❤️
3
👍
4
2
💡
1
3
📖
2
0

przybór

porasta trawą
zapadnięta szafa

przez linię dzielącą bezmiar
świat wlewa się drugiego

niczym nasycona kropla
rozkładu

❤️
2
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

koma

przedojrzało słońce
schowane w kieszeni

czuję cień twojej dłoni
powracam

do snu pod ochroną dali

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

rys

księżyc jak iskrząca róża
pustyni
w podniebnym ogrodzie

oddycham przecinkami

❤️
2
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
1234513