Dzienne archiwum: 30 października, 2026

0

odwrót

niepokój rodzi czas
i przestrzeń
wiedza ubogim antidotum na lęk
przed nieodjętym
od punktu wieczności

przed powrotem
tam gdzie jesteśmy
w pełni

nieprzemijalnej chwili
nie można zatrzymać
ponownie

jest nam pisana biel
między wyrazami

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Nurt

w gałęziach rozkwitają refleksy
błysków na bezsennej toni

niczym życiowe procesy drzewa
w bożym spojrzeniu
równoczesność zdarzeń
na przeciwległym brzegu

jak nimfa kosmicznej przestrzeni
oddalasz się
wolno wpływając do błękitnego słońca
na drugim dnie diamentowej łzy
we włosach Neptuna

rozbite naczynie
podtrzymuje bukiet barw
pozostawionych na kamieniu

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

łachman

lalkarz w przebraniu dwóch postaci
idę z czasem
jak w połowie naszyta łata
unoszę się
rąbkiem zaglądając w trwalsze strony

jestem z nici
w labiryncie życia
wraz z innymi tworzącej kolorowy wzór
jutro doskonałej szarości

gdy u wyjścia
pozostaną po nas
tylko oczy

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

szary

w izolacji wnętrza
unosi się kula odciętej nocy

odzwierciedla lęk
cienia w paśmie światła
na drodze z ciemności do ciemności

teraz wiem
zmaganie nigdy nie było czymś innym
jak tylko samotnym krążeniem
wokół ukrytej masy
zespalającej nas razem
w centrum drogi

gdzie nie gaśnie nic
z oczami zamkniętymi na zawsze
w progu

chwili migoczący cień
znika gdy pochylam się
nad niezliczonością gwiazd
między odłamkami złudzeń
pozostał oddech

uwolniony z zakrzywionej powierzchni

naprzeciw
wychodzisz w świetle dnia

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Przez mgłę

Wyschnięte miasto
tylko tłumy i budynki
marzenia starte jak naskórki.

Nad nami już późno,
lecz nadal trącasz mnie gałązkami,
zaczepnie wyrastającymi ze światła.

Jedynie wyczuwalne, odchylam,
ostrożnie, by nie złamać życia
ukrytego za nimi,

wiecznego ogrodu,
chronionego przed spojrzeniem z zewnątrz
toksyczną szarością,

gdzie nie mogę cię pokochać
bez przyjęcia własnej rany.

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

wędrówka

jestem
człowiekiem – smutnym okiem
kamery
na wieży kontrolnej
skierowanej do raju

na dnie rozpacz
w której rutyną
zamieniam czas na zwierzęce korytarze

wyruszyć dalej to chwila
stanięcia na linie nadziei

że na którymś pniu znowu
przytrzyma mnie coś

w rodzaju boga

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

nowicjusze

lotos
– ptak pośród kwiatów

nutą duszy przepełniającej przestrzeń
owocu
orzecha

unosi nas
jesień

wszystko zostało powiedziane
jeszcze nic

o miłości

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

błędny wiatrak

noc rzuca monetą
ulatują barwy
wsiąkając w zapach księżycowego kwiatu

jesteś blisko
dalekiego
budzisz by wyszeptać że chcesz
zasnąć
we mnie

niczym zmęczony kamień
czekam
trzymając się niebieskiego światła

daleko w czasie
na który nie natrafiła
żadna z dróg

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1 – 2 –