Otagowano: Wiersze o cierpieniu

Współczesne wiersze o cierpieniu

6

Być sobą.

Jesteś sobą..w swoim świecie..
Przestałem tam widzieć nas..

❤️
5
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
Na Syberii | jeden 1

Na Syberii

Na Syberii….

Z opowiadaniem Aleksandra Sołżenicyna „Jeden dzień Iwana Dienisowicza” wiąże się ciekawa opowieść mojej znajomej.
Owa znajoma całe życie przepracowała w bibliotece pedagogicznej, czyli takowej głównie dla nauczycieli. Tu trafiały książki o nauczaniu, metodyce, pedagogice, psychologii. Jako były nauczyciel tez często zaglądałam, bo biblioteka pedagogiczna miał naprawdę dużo do zaoferowania zwłaszcza młodemu nauczycielowi. Ja szukałam głównie opracowań lektur szkolnych, ponieważ uczyłam polskiego.
Na przełomie lat 80/90 nastąpiła zmiana ustroju i zmienił się kanon lektur. Akurat szkoły podstawowej to aż tak bardzo nie dotknęło, ale średnią – owszem. Właśnie w trakcie owych zmian do biblioteki zawitała sława miejscowego nauczycielstwa, pani uważana za najlepszą w dawnym układzie warszawskim, symbol niezłomności, wiedzy, elokwencji i inteligencji – miejscowa polonistka. Kłaniano jej się wszędzie i zawsze, a ona delikatnie skłaniała głowę, nie odpowiadając głośno na pozdrowienie. Wszak ikoną była. I oto ta pani pojawiła się w bibliotece z problemem. Na listę lektur dostało się w/w opowiadanie. „Czy są już jakieś metodyczne wskazówki do opracowania tego utworu? Jak i o czym rozmawiać z młodzieżą na jego temat? Jakieś wytyczne? Bo nie wiadomo co tu jest dobre, a co złe….” Czar ikony prysnął. To przecież pani, wybitna polonistka, powinna interpretować, analizować, proponować – chciała krzyknąć znajoma, ale powiedziała tylko „Nie, nie ma”. Gwiazda, która właśnie straciła blask, była zmartwiona, zakłopotana i w ogóle powalona przez pozycję na liście lektur.
Czymże zatem jest ów tekst, że autorytety traciły swą wartość? Dla kogoś, kto najpierw przeczytał „Archipelag GUŁag” jest to wstęp do wielkiej opowieści o sowieckich łagrach, o których się nie mówiło. Wiadomo było, że coś takiego jest, ale określano mianem „więzienie” na Syberii. Ta akurat Polakom była znana. Zatem opowiadanie Sołżenicyna opowiada po prostu o jednym dniu, takim normalnym dniu, a nawet dobrym dniu, w więzieniu pośród śniegów.
Czym ten tekst był w latach poprzedzających „Archipelag….”? Czymś, co wywoływał szok i niedowierzanie. Walka autora o wydanie tekstu drukiem oznaczała, iż mamy do czynienia z tekstem o wielkiej sile rażenia. Czy dlatego w 1970 Sołżenicyna nagrodzono Nagrodą Nobla?
A jaki to tekst? Bardzo prosty. Bardzo zwyczajny. Bez fajerwerków. Bez szukania nowatorskich form przekazu czy eksperymentów językowych. Praktycznie niewiele się dzieje. Główny bohater wstaje i kładzie się spać. Taki normalny opis pracy podczas mrozu, rewizji, jedzenie lub jego braku. Takie wszystko spokojne…. Bo to właśnie jest siła tekstu. Bez emocji, bez namiętności, bez adrenaliny pokazana nienormalność, a zwłaszcza upodlenie człowieka przez człowieka.
W naszej literaturze też to mamy. Nosi tytuł „Medaliony”, a twórcą jest Zofia Nałkowska. Niby inne czasy, niby inny wróg. Niestety, okrucieństwo istoty zwanej ludzką takie samo….

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
2

Nie pytaj mnie

Nie pytaj mnie
Bo wiem już coraz mniej
Na twarzy łzy
Kolejny taki dzień

Nie powiem Ci
Jak zimno jest mi wciąż
O poranku ból
Przeklęty jest ten dom

Okłamać nie chcę Cię
Uśmiechem wszystkich zwieść
Brak w piersi tchu
By ciężar jeszcze nieść

Znów powie los
Klucz do szczęścia ktoś Ci dał
Wśród przyjaciół swych
Umieram całkiem sam

Nie powiem im
Tego co Ty tylko wiesz
Nie ufam już
I wszystko traci sens

Nie można tak
Na kredyt życia brać
Uśmiechnąć się ostatni raz
By na zawsze już pójść spać

Nadzieję mam
Obudzić kiedyś się
Zobaczyć świat
Gdy już będziesz blisko mnie

❤️
5
👍
0
0
💡
0
0
📖
2
Powrotu nie ma.... | dr 0

Powrotu nie ma….

Powrotu nie ma

W dzisiejszych trudnych czasach masowo powinno się drukować i czytać powieści Ericha Marii Remarque’a. Posępny mroczny nastrój i antywojenna wymowa powinny nam, ludziom z początku XXI wieku, dać sporo do myślenia. Minęło 100 lat od powstania najważniejszych utworów tego pisarza, a ludzkość nic się nie zmieniła. Nadal kocha wojny, nadal rzuca pompatycznymi hasłami o ideach, które w obliczu śmierci, zabijania człowieka przez człowieka są niczym. Nadal wielki świat polityki wykorzystuje maluczkich tej planety, by zabijali się wzajemnie. A nawet jeśli na moment walka się skończy, wojna w człowieku ciągle trwa. O tym właśnie jest „Droga powrotna”, kontynuacja najsłynniejszej powieści niemieckiego pisarza „Na zachodzie bez zmian”.
Oto następuje koniec. W okopach cisza. Nikt nie strzela. Można wyjść i dojść bezpiecznie do miejsca, z którego wyślą do domu. A czy w ogóle jest jeszcze jakiś dom? Mówią, że tak. Na drogę dostaje się nowy mundur. Nie, nie nowy. Stary, tyle tylko, że wyprany. Nowe mundury, nową bieliznę dostają ci, co do walki kierowali żołnierzy. Teraz pociąg. Teraz jazda. Dlaczego nic nie cieszy? Gdzie ten wybuch radości, który miał nastąpić po ogłoszeniu zawieszenia broni? Gdzie entuzjazm wracających do domu żołnierzy? Dom…. Co to w ogóle jest?
I tak trafiamy z naszymi bohaterami do miejsca, z którego wyruszyli na wielką wojnę mającą przynieść im chwałę. Głoszono wtedy wielkie hasła patriotyczne, nawoływano do walki z odwiecznym wrogiem. Wróg okazał się być normalnym człowiekiem. O hasłach szybko zapomniano w obliczu siedzenia w okopach i bieganiu w krzaki z powodu biegunki krwotocznej. Więc jest dziwnie. Nauczyciel, który odprawiał przed laty swych uczniów głośnymi odezwami o miłości do ojczystej ziemi, teraz też próbuje krzyczeć. Wychwala dzielność. Odwagę. Poświęcenie. Nie wie jednak, że mówi do innych ludzi. Tych skażonych przez wojnę. Tych, co zabijali. Tych, co cierpieli. Nie jesteśmy tymi, którzy byli. Wojna zmieniła nas w kogoś innego. Sami nie potrafimy sobie odpowiedzieć w kogo. Najbliżsi też to widzą. Synku, zmieniłeś się – szepcze matka. Zabiłem tego człowieka, bo miałem powód. Czym zadanie tej śmierci odbiega od tamtych, wielu, kiedy strzelałem na polu wojny. Bo wojny nie ma? Jest.
Z wojny nie ma powrotu. Wojna zostaje w człowieku niezależnie od tego, po której stronie walczył. Nikt do końca sobie z nią nie poradzi. Można uczyć dzieci czytania i pisania, ale jaki to ma sens, jeśli kiedyś pójdą na wojnę?
„Droga powrotna” należy do mniej znanych powieści Remarque’a. Moim zdaniem jest jednak bardziej wstrząsająca od pozostałych. Pokazuje właśnie najmroczniejszą stronę walki na polu bitwy – brak powrotu. Żołnierz na tym polu zostaje. Czasami jako osoba umarła, której świat jest obojętny. Czasami jako ktoś, kto mentalnie nigdy do domu nie powrócił. Obojętnych nie ma.

❤️
0
👍
0
1
💡
0
0
📖
1
1

Cóż z życiem …

Cóż z życiem zrobić, kiedy na horyzoncie wciąż sensu nie widać?
Czy szukać go w sobie, czy w innych …
a może w marzeniach szukać… o dobrych czasach i ludziach.

Dzień za dniem ucieka, a tu brak radości bycia …

❤️
6
👍
0
1
💡
0
1
📖
1
1

Aforyzm

Ość w gardle potrafi łamać głos

❤️
7
👍
1
1
💡
0
0
📖
0
Odpowiednio zapukaj.... | za 1

Odpowiednio zapukaj….

Odpowiednio zapukaj…

Ponownie trafiła do mnie książka dla młodego czytelnika… Było to tak…. W rozmowie z koleżanką powiedziałam, że jakoś nie kumam współczesnej literatury dla dzieci i młodzieży. Trafiam na pozycje z jakimiś wampirami, czarownicami i diabli jeszcze wiedzą czym. Cóż, swoje lata mam i mam prawo tego nie kumać. Wówczas koleżanka zaprosiła mnie na kawę i dała książkę do przeczytania mówiąc, iż tym razem będę zadowolona. Na okładce oczywiście był jakiś potwór, bo bez nich dziś chyba powieści nie ma. Ale co tam.
„Za niebieskimi drzwiami” Marcina Szczygielskiego przeczytałam jednym tchem. Akurat był deszczowy, letni dzień więc siadłam w leżaku na balkonie, zabudowanym oknami z pleksy oczywiście, i czytałam, czytałam, czytałam…. A kiedy nadeszła noc, obejrzałam jeszcze film nakręcony na podstawie powieści. Wszystko stało się jasne. Mądre opowieści dla młodych też istnieją.
Utwór został obsypany nagrodami. I bardzo słusznie. Dochód z jego sprzedaży wspomógł fundację Ewy Błaszczyk i jej klinikę „Budzik”. Sama Ewa zagrała w filmie na podstawie powieści. Nie da się więc ukryć – treść nawiązuje do zjawiska śpiączki. Pokazuje ją od strony bardzo ludzkiej, chociaż z owymi elementami fantasy. Bo te elementy odkrywają tu zupełnie inną rolę niż w „klasycznej” opowieści o zombi i wampirach. Tam są praktycznie podstawą akcji i fabuły. Tu najważniejsze są drzwi.
Czymże są drzwi? Na pewno symbolem wejścia do innego miejsca, do drugiego pokoju, nieznanego domu lub obcego świata. Trzeba tylko umiejętnie pukać. A pukać trzeba do każdych drzwi. To sprawa kultury osobistej, wszak za drzwiami jest ktoś, kto musi dać zezwolenie na wejście. To sprawa zachowania porządku w określonej społeczności. Umiejętność pukania pozwala poznać niepoznawalne. Dlaczego drzwi są niebieskie? To proste – ktoś je kiedyś tak pomalował. A może symbolizują niebo? Oprócz prawd oczywistych, jest miejsce również na interpretację czytelnika.
Czy za owymi drzwiami jest baśń, czy rzeczywistość? Jakże trudno rozeznać się w krainie dziwnej, na swój sposób pięknej, ale również groźnej? W starych, dobrych baśniach zawsze było zło. Ono być musi, bo gdyby go nie było, nie istniałoby również dobro. Skąd wiedzielibyśmy co jest czym?
Główny bohater dwunastoletni Łukasz odkrywa zasadę pukania i wchodzi w przedziwny świat, w którym oczywiście jest postać z okładki. Trzeba się jej bać, bo po to jest. Ale może uda się go pokonać?
Zakończenie opowieści – zaskakujące, nawet dla mnie, speca od rozwiązywania zagadek kryminalnych. Zakończenie oczywiście pozytywne, bo dzieciom trzeba dać nadzieję. Baśnie zawsze kończą się dobrze.
Książkę Marcina Szczygielskiego mogą z powodzeniem przeczytać dorośli. To rzecz z gatunku „familijnego”, jak określa się filmy dla całej rodziny, bez względu na wiek. Polecam!

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
123