Autor: Stahl

9

Na obrzeżach dziczy

Co jakiś czas, spacerując po puszczy albo jej obrzeżami, spotykam dzikie zwierzęta. Różnorakie. I te, które określane są mianem łagodnych, bezpiecznych, choć bezpośredni kontakt i dotyk mógłby się stać niebezpieczny, jak i te, do których zbliżać się jest niewskazane — te, które sieją wokół strach. Nigdy nie stanowiły niebezpieczeństwa dla odwiedzających ich dom czy też mieszkańców okolic. Może gdzieś, kiedyś, może w baśniach, legendach, może na skrajach większej, prawdziwej dziczy, do której wdarł się nieproszony człowiek. Może…

Tak więc spaceruję bezpiecznie po lesie, nie bojąc się dzikiego, który spogląda na mnie zaciekawionymi oczami, nie psując jednak jego spokoju, nie wchodząc dalej, do jego sypialni z której wygląda, uciekam przed każdym cieniem człowieka, przed zdziczałym psem oraz wypuszczonym z obejścia.

Nie, nie mam większych powodów, by bać się psów. Dają mi posłuch nawet wtedy, gdy je spotykam po raz pierwszy. Niemniej świadomość zagrożenia powoduje, iż zapalają się wszystkie lampki ostrzegawcze. „Nie bój się, lecz nie przekraczaj granicy ich strachu” — myślę i idę dalej, nie naruszając ich przestrzeni.

Szanuję zwierzęta, podobnie jak siebie. Dzięki temu współistniejemy. Znają mój zapach, decyzje, myśli. W zamian poznałam ich piękne oczy, spojrzenia, widziałam zaledwie z kilku metrów.

17.11.2025 r.
Dziennik osobisty pisany prozą poetycką.

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Po drugiej stronie milczenia

Nie płacz już, siostro,
łzy są jak deszcz,
który nie przynosi wiosny.

Nie wołaj mnie imieniem —
jestem w świetle,
w dotyku wiatru,
w ciepłym oddechu dnia.

Nie mów o stracie.
Wszystko trwa.
Tylko ciszej,
tylko dalej od łez.

02.11.2025 r.
Dyptyk liryczny. O pamięci, trwaniu i rozmowie dusz.

❤️
3
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Dzień Zaduszny

Zadusiło nas od wspomnień,
zagubionych pragnień i dni,
wspominanych nocy,
tlących się przez lata.

Zadusiło nas —
mimo iż ustało łkanie.

Za duchy zmarłych, poległych
modlitwa krótka,
lecz szczera.

02.11.2025 r.
Miniatura liryczna. Refleksja o pamięci, przemijaniu i duchowym trwaniu.

❤️
0
👍
1
⭐
2
💡
0
❗
0
📖
0
0

Tryptyk o bracie

I. Pamięć

Kochany braciszku,

mógłbyś mieć syna, drzewo i dom,
oraz wnuki.

A ty —
masz znicze, kwiaty,
wiecznie zielony iglak.

Pozostawiłeś mi miłość,
zdjęcia
i pamięć.

Dobrze czy źle?
Sama nie wiem.

Gdybym nie pamiętała tak żywo
każdego dnia, każdej chwili,
każdego słowa, spojrzenia, gestu…

Gdybym nie pamiętała tamtych chwil —
pamiętam, jakby to było wczoraj.
Tylko znicze zmieniają kolor
i zapach dymu.

II. Cisza

Nie rozmawiam o tym z innymi.
O niczym już nie rozmawiam.
Nawet śmiech ciężko wykrzesać.

Wyobrażasz to sobie?
Pewnie nie.

Zmieniłam się.
Jest mi dobrze ze sobą —
bardzo poważnie potraktowałam wszystko.

III. Wybaczenie

Wybacz,
że nie posłuchałam twoich rad.
Nie byłam w stanie
być niewidzialna.

02.11.2025 r.
Tryptyk liryczny — elegia o pamięci, ciszy i wybaczeniu.

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Odszedłeś, Kacperku

Odszedłeś, Kacperku, w siną dal,
za chmury, obłoki, za tęczowy most.

Odszedłeś, maleńki,
choć zostać mogłeś
jeszcze troszeczkę, jeszcze rok,

a może dłużej, wiele lat…
Odszedłeś, Kacperku, w inny świat.

01.11.2025 r.
Miniatura poetycka.

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

Pierwszy listopada

ziemia usłana chryzantemami

złote, bordowe, białe —
ścielą cmentarne dywany

wokoło dusze przysiadają
na grobowcach,
wpatrzone w ludzi

1.11.2025 r.
Miniatura poetycka

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

Elegia o odejściu

odszedłeś, braciszku,
odszedłeś
po cichu.

tamtej — z pozoru przyjaznej — wiosny,
która straciła wszystkie dni.

łez już nie ma,
wypaliły korytarze
nie tylko w duszy,
nie tylko w tle.

na ziemi zostały ślady
twojego istnienia, imienia,
którego dźwięk w powietrzu drży.

odszedłeś, braciszku,
odszedłeś
tej ciemnej nocy,
gdy zgasł ostatni świt.

dzisiaj tylko ogień płonie
w czerwonej lampce,
wiatr unosi milczenie nieba,
deszcz pada zamiast łez.

01.11.2025 r.
Klasyczna elegia, lamentacja – o pamięci, żałobie i utracie.

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Taki dzień

Pierwszy listopada
ziemia usłana chryzantemami

złote, bordowe, białe —
ścielą cmentarne dywany

wokoło dusze przysiadają
na grobowcach,
wpatrzone w ludzi

1.11.2025 r.

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
– 1 – 3 – 4 – 5 – 6 – 7 – 8 – 9 – 16 –