Autor: Stahl

0

Nieprawda

 

nieprawda —
wszystko jest nieprawdą.
mogę patrzeć na ciebie
i nie znać cię,
mogę omijać twój cień
jak obcego w tłumie,
ale po słowach
nie pomylę się nigdy.

nawet gdy mówi
setka ust,
setka masek,
bezbłędnie wskażę:
to ty.
ty jesteś prawdziwy,
a wszyscy inni kłamią.

jego też —
twojego znajomego —
rozpoznam pod twoim imieniem,
tak samo jak poznałam twój głos
kiedy dzwoniłeś
z jego telefonu,
z cudzego życia
którego dotknąłeś może dłużej
niż na chwilę.

bo prawda nie leży
w twarzy,
w rękach,
w numerach telefonów.
prawda mieszka
w tym, co drży
na końcu słowa,
nim spadnie cisza.

❤️
1
👍
0
⭐
1
💡
0
❗
0
📖
1
0

Mój wiatr

Nie zbieram już dłonią wiatru,
nie proszę o deszcz,
uczę się patrzeć, jak ptaki odlatują,
choć skrzydła zostają we mnie.

Zazdrość była jak mróz, zostawiła biel,
barwy otuliła swetrem.
Nie podejmuję walki z losem,
on płynie niczym rzeka, mi pozostał brzeg.

Serce, które pękło, stało się jedynie echem.

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

skrótem

Używanie skrótów myślowych jest na tyle bezpieczne,
na ile podpisywanie się inicjałem.

Jedno i drugie choć dopuszczalne przypisać można innemu
niż trzeba, powinno się adresatowi albo nadawcy.

❤️

2

👍

0

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

2

0

Koktajl snów



Nie patrz na szkło jak na pustkę czy pełnię,
bo w nim tańczą migotliwe cienie snów.
Każdy łyk to podróż przez nieznane krajobrazy,
gdzie czas jest miękki, a rzeczywistość — elastyczna.

Koktajl z nietuzinkowych snów
smakuje jak zapomniane wspomnienie,
jak oddech wśród gwiazd,
jak uśmiech, który nigdy nie spadnie z twarzy.

Nie wypijesz go do końca,
bo nie da się zamknąć marzeń w kieliszku.
Ale możesz pić go powoli,
z każdą kroplą odkrywając nowe światy.

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Koktajl snów

Wszystko co usłyszałeś było nie prawdą,
nawet to, że szklanka jest do połowy pusta.

Jest w niej koktail z nietuzinkowych snów.

❤️

1

👍

0

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

0

0

Lazurowe oczy

„Nikt nie ma do Ciebie żalu” – napisała na kartce pochyłym pismem. – „Wspomnienia są tylko wspomnieniami. Miłość to czysta emocja, która nie obliguje do niczego, ale lubię sobie wspominać twój śmiech.”

Złożyła równo kartkę na pół, potem jeszcze raz, i schowała do małej kieszonki. I tak nigdy nie wyśle tego listu. Nie zapytała o adres, o nic nie pytała. Lazurowe oczy wypełniały całą przestrzeń pomiędzy nimi – nie było czasu na notatniki.

Usiadła pod oknem w ciemnobrązowym fotelu i, lekko bujając się, przykryła kocem.

❤️

2

👍

1

⭐

0

💡

0

❗

1

📖

0

0

***



Podeszli do tafli zmrożonego jeziora,
on pełen bólu, ona mokra, nie tylko od łez.

Pomiędzy nimi sieć misternie utkana,
z ich krwi, bezbarwnych kropli, oddechu.

Spękane kamienie obsuwały się z pobliskiej góry,
słychać było leciutki trzask, bez mała bezgłośny, nieuchwytny.
Patrzyła bezradnie, jak obsuwały się ze skał,
jeden po drugim.

Nie odrywała oczu, milczała,

nie drgając, nie odsuwając się z drogi,
patrzyła,
bezradnie, trzymając w dłoni maleńki kwiatek.

Gdy zniknął na horyzoncie,
odetchnęła z ulgą, lawina tam nie sięgnęła.
On nigdy nie dowiedział się, co się stało,
ona zastygła jak marmur.

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Chwila czasu

…a kiedy spojrzała na niego morską tonią,
czekoladowe tabliczki rozpuściły się,
upadając powoli na ruchomy blat życia.

Przesunęła dłońmi,
rozpraszając kontury zatrzymanego dnia,
rozwiała nie tyle wątpliwości, co czas
zatrzymany w bezdechu, onieśmielony.

❤️

0

👍

1

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

0

– 1 – 6 – 7 – 8 – 9 – 10 – 11 – 12 – 16 –