Otagowano: Wiersze o miłości

0

Kto kogo kochał

Patrzeć prosto w ścianę
Na boku podkurczyć kolana
Zamknąć myśli w kapsule
Przetrwać jeszcze chwilę, jeszcze do rana

Rano zgasić księżyc
I słońce znów włączyć
Z termosem zimnej kawy
Lawiny przypadków jeszcze nie kończyć

Kwantów już nie podzielić
Wytłumaczyć tylko stany splątane
Wyślę tylko wiadomość przez ocean
Koniecznie o czwartej nad ranem

Na końcu świata wojny nie wygram
Po upadku nie poda nikt dłoni
Tam wszyscy przeciwko nam
Tam też już mnie nie obronisz

Jeśli zniknie ten świat
Co komu wtedy pisane
Ostatni do Ciebie list
Na zawsze w plecaku schowany?

Kto kogo kochał otwarcie
Kto tylko mógł wiersze pisać
Kto dzielił z Tobą świat
Kto dzięki Tobie mógł oddychać

Kogo uchroniłaś przed ucieczką
Kogo już nigdy nie stracisz
Kto będzie na zawsze Twój
Choć już go nigdy nie zobaczysz

❤️
2
👍
1
0
💡
1
1
📖
1
0

Zajrzyj do Psalmu 139

“Panie przenikasz i znasz mnie”
Każde moje znamię na skórze i każdą ukrytą
rysę (gdzieś tam głęboko)
Pan zna też Ciebie
Każde twoje znamię na zewnątrz
I każdą Twoją rysę, uktrytą (gdzieś tam głęboko)

Ty jesteś Bogiem z nami
Miłością obecną
w każdym z nas
🧡

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

Nie z tego świata

Dziękuję za to wszystko
czego nie rozumiem,
za każdy najmniejszy trud,
za niezrozumienie,
za te trudności, które nie pozwalają mi iść pod rękę z pychą (…)

Wiara nie uczy mnie cudownie chodzić po wodzie,
Wiara uczy mnie, że w tym głębokim oceanie życia – jest droga
Wiara jest drogą serca (…)

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
2

Dostojewski sentymentalnie

Dostojewski sentynemtalnie

Fiodor Dostojewski to jedyny pisarz, którego książkę przeczytałam już trzy razy i na pewno przeczytam czwarty. To „Zbrodnia i kara”, dla mnie arcydzieło literatury. Z innymi utworami tego pisarza miałam już pewne problemy…. Nie, złe nie są…. Ale jakoś moje literackie serce do nich nie przylgnęło. Stąd też taki złożony stosunek mam do mini powieści, a może rozbudowanego opowiadania „Białe noce”….
Recenzje utwór ma dobre, bo trudno mu zarzucić, że jest zły. Ot taka sentymentalna opowieść na miarę czasów, w których powstała. Wszak Fiodor żył w czasach romantyzmu i coś mu z niego w utworach zostało…. Zresztą sam nazywa swój tekst „Powieścią sentymentalną. Ze wspomnień marzyciela”. Trudno więc spodziewać się wielkiej psychologii, wielkiego realizmu, krytyki czy tego wszystkiego, co znalazłam w „Zbrodni i karze”. A z sentymentalizmem mi niestety nie po drodze….
Książeczką przeczytałam traktując to raczej jako obowiązek wobec pisarza. Czytała ją w pociągu na trasie Warszawa – Wrocław, która znam na wylot i krajobrazy za oknem mijane z prędkością 150 km/h zupełnie mnie nie interesowały. Losy marzyciela, jego przemyślenia, przedziwne spotkania z tajemniczą panią, wydawały się być ciekawsze. Tyle tylko, że jak ktoś jest romantykiem i spodziewa się, że życie przyniesie mu romantyczne uczucia, ochy i achy, westchnienia i wzdychania, no to ma co ma. A kto nie jest, to też ma. Kto czytał „Białe noce” ten wie. Kto nie czytał, a chce wiedzieć, niech przeczyta.
Mknąc pociągiem przez kawałek Polski, zastanawiałam się, czy są tacy faceci jak bohater Dostojewskiego… Bo tacy jak Raskolnikow to istnieją na pewno. Jeśli są, dlaczego takiego nigdy nie spotkałam? Gdybym spotkała, pewnie nie byłabym Nastieńką….A może istnieją tylko w literaturze tworzonej przez rodzaj męski? Kobiety pokazują ów rodzaj zupełnie inaczej… Racja, my jesteśmy z Wenus, oni są z Marsa – przemknęło mi przez myśl, kiedy już zbliżaliśmy się do Wrocławia…
I na tym moje refleksje na temat „Białych nocy” Dostojewskiego się skończyły… Ale warto zwrócić uwagę na egzemplarz utworu, który trafił w moje ręce. Była ongiś w naszym kraju taka seria zwana „Kolibrem”. Wydawanie w niej krótkie i bardzo ambitne utwory znanych pisarza. Nie jakieś tam czytadła czy kryminały. To była literatura wysokich lotów. Mój egzemplarz Dostojewskiego wydano w 1967 roku w nakładzie 110 000 – słownie sto dziesięć tysięcy. „Kolibry” sprzedawano w kioskach „Ruchu” początkowo w cenie 4 zł. Kupowano je często, bo miały rozmiar kieszonkowy i liczyły niewiele stron – „Białe noce” – 78 stron, oczywiście czcionka niewielka. Dziś można je znaleźć w miejscu, gdzie ludzie przynoszą stare książki. Mój egzemplarz jeszcze się nie rozleciał. A wiecie dlaczego? Bo oprócz tego, że kartki ma sklejone, to jest również zszyty, takim zszywaczem typu biurowego…. Tak ongiś wydawano książki….

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

***

Odnaleźć siebie
W życiowym labiryncie
Pomaga miłość

❤️
3
👍
1
1
💡
0
1
📖
0
1

Dzień Samotności

W pustym domu
Patrzę przez okno
Zamykam za sobą drzwi
By w deszczu już nie moknąć

W radiu ktoś wymienił Twoje imię
Szklanka gorącej herbaty
Chleba kęs ma Twój smak
Jak zapach truskawek latem

Czarne niebo podczas dnia
Do rąk biorę ciszę
Wyświetliłem o Tobie film
By przez chwilę Cię usłyszeć

W dni takie jak ten
Gdzie na nowo uczę się wierzyć
Próbuję utrzymać tylko bicie serca
By bez Ciebie móc go przeżyć

Przed wszystkimi udaję
Że wszystko rozumiem
Ale bez Ciebie
Nawet oddychać już sam nie umiem

❤️
2
👍
2
0
💡
0
0
📖
2
0

Hrabina prawie na Książu

Hrabina prawie na Książu

Do hrabiny Cosel czyli Anny Konstancji von Brockdorff, kochanki Augusta Mocnego, mam słabość. Z powodu filmu, który na ekrany kin wszedł w1968 roku. Dzieckiem oczywiście byłam, ale pobiegłam do „swego” kina „Oaza” w Wałbrzychu, w dzielnicy Nowe Miasto, by film obejrzeć. Powód był jasny. Część zdjęć kręcono właśnie w moim rodzinnym mieście, w zamku Książ. Książ robił za Drezno. Do dziś uwielbiam ten film, często włączam go i „przewijam” do miejsc, w których jest właśnie wałbrzyski zamek…. Oprócz tego film ujął mnie bogactwem barw, pięknymi kostiumami i historią miłosną. Bo zrozumiałam ją po dziecięcemu i po babsku. Wstrętny król uwiódł piękną hrabinę, a kiedy władza ponownie uderzyła mu do głowy, porzucił Annę dla innej.
Z tych tez powodów „Hrabinę Cosel” Józefa Ignacego Kraszewskiego przeczytałam po raz drugi.
Powieści tej nigdy nie traktowałam jako odkrywanie historii. Znałam ją przecież. Czytałam ją jako ciekawostkę, sprawdzając, jakie zmiany w treści wprowadzili realizatorzy filmu. Czytając po raz drugi, już je znałam, zatem lektura była po prostu sentymentalnym kaprysem na jesienne dni…
I jak to się zdarza…. Czasami powroty do starych opowieści są udane…. Czasami nie. Tym razem był to powrót udany. Do tego stopnia udany, iż postanowiłam odwiedzić Rodzinną Ziemię i pospacerować po „wałbrzysko – drezdeńsko – książowych” komnatach.
„Hrabina Cosel” należy do grupy najbardziej popularnych powieści naszego pisarza. Uznawana jest również za utwór bardzo wiarygodny, napisany z niewątpliwą znajomością postaci i epoki. Nic dziwnego. Kraszewski w Dreźnie spędził dwadzieścia lat. O ile jego pozostałym powieściom historycznym można zarzucić „żonglowanie” historią, o tyle w omawianym utworze wszystko raczej gra zgodnie ze źródłami historycznymi. Oczywiście cała opowieść ma charakter epicki i jest literaturą piękną, nie zaś faktu.
Czy oparła się czasowi? Nadal zachwyca? Nadal ciekawi jesteśmy losów Anny? Myślę, że nie do końca. Jest tekstem pisanym w starym stylu i nie należy po nim spodziewać się językowych fajerwerków. Oczywiście taki styl pisania może wzbudzić zainteresowanie, sentyment (jak u mnie), ale raczej dziś nie zachwyca. Losy hrabiny mogą zainteresować jedynie tych, co historii nie znają. W sumie dzięki Kraszewskiemu Anna Cosel stała się najsłynniejszą kochanką Augusta Mocnego. Oczywiście historycy sprzeczają się o to, czy rzeczywiście tak było, ale przy legendarnej ilości ukochanych, które posiadał ponoć słynny Sas, trudno znaleźć tę najważniejszą.
W każdym razie jeśli nie czytaliście tej powieści Kraszewskiego, a lubicie tego typu literaturę, sięgnijcie po nią. To jedna z ciekawszych i bardzo dobrze napisanych książek naszego multipisarza.

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

Kiedy słucham…

Sercem przyjęta wiara
widzi sercem – ten dom i ten ołtarz,
z którego wylewa się miłość dla wszystkich
i dla każdego z osobna (…)

Bóg jest Miłością

Sercem przyjęta wiara
dzieli się miłością, tzn. mądrością serca
Przychodzi naturalnie, delikatnie – bez rozgłosu (…)
Kiedy słucham…
Przyjmuję piękno, którym mnie (nas)
obdarzasz i przekazuję je dalej
Kiedy słucham (…)
Twoje JESTEM – jest prozą codzienności
choć tak pięknie wybrzmiewa w poezji
(…)

❤️
3
👍
0
0
💡
0
1
📖
1
12345610