Kosmiczna medycyna
Kosmiczna medycyna
Moim pierwszym spotkaniem z thrillerem medycznym był film „Coma” na podstawie powieści Robina Cooka. Od razu sięgnęłam po powieści tego pisarza, bo tematyka była ciekawa. Potem przyszły inne sensacje medyczne, również interesujące, a do tego prawdopodobne, gdyż pisali je … lekarze. A jak tu nie wierzyć lekarzom? Nawet fantazje lub wariacje na temat chorób miały podstawy medyczne.
Tym razem trafiłam na „Grawitację” Tess Gerritsen, utwór z 1999 roku. Autorka oczywiście była lekarzem, zatem miała podstawy do medycznego opisu wymyślonych przez siebie sytuacji. Ja zaś mogłam się na poważnie zastanowić, czy fikcja literacka mogłaby zaistnieć w naszej rzeczywistości.
Od razu też uprzedzam, że powieść nie ma nic wspólnego ze znanym filmem z Sandrą Bullock i Georgiem Clooney’em, chociaż i tam i tu, akcja rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej.
Pierwszą tajemnicę zatem zdradziłam. Udajemy się w przestrzeń kosmiczną. Lecimy wahadłowcem lub prywatną rakietą i cumujemy na międzynarodowej stacji kosmicznej. Oczywiście są tu również elementy z minionej epoki czyli pozostałości starego, dobrego Sojuza made in ZSRR, które o dziwo, nawet się przydają. Zwłaszcza stary kombinezon po radzieckiej kosmonautce. W każdym razie nasi bohaterowie żyją sobie w stanie nieważkości, przeprowadzają eksperymenty naukowe i tęsknią za Matką Ziemią. Oczywiście do pewnego momentu, o czym informuje nas słowo pisane na tylnej okładce. Nagle na terenie szczelnie zamkniętej stacji pojawia się tradycyjne „coś” co sprawia, iż akcja powieści zaczyna się rozwijać we właściwym kierunku. Zaczynamy walkę z tym „czymś”.
Wszystko przebiega według schematu. Oczywiście wiemy, że będzie happy end, ale jesteśmy niezmiernie ciekawi, jak do tego dojdzie. Kto przeżyje, dlaczego przeżyje, kto kogo uratuje i jak uratuje, kto zniszczy „coś” i jak zniszczy, czy w ogóle zniszczy.
Książka trzyma czytelnika w napięciu. Można się od niej oderwać, ale trzeba do niej wrócić. Z powodzeniem można ją czytać przy porannej kawie i kubku z mlekiem na dobranoc. Pozwala odetchnąć po ciężkim dniu, a co bardziej dociekliwym na prowadzenie rozważań, czy opisana sytuacja mogłaby wydarzyć się naprawdę. Wszak stacja kosmiczna to nie supermarket, w którym ktoś zemdleje i szybko, na sygnale, przyjeżdża po niego pogotowie. W tym przypadku misję ratunkową trzeba zorganizować. A to trwa…
Oczywiście, że powieść polecam. Jeśli ktoś lubi thrillery, oczywiście. Moja koleżanka nie lubi, więc jej odradziłam. Ale ty czytelniku…. ?
Autorem recenzje książek "Kosmiczna medycyna" – jest Grazyna KS. Wszelkie prawa autorskie do recenzje książek należą do autora. Kopiowanie, rozpowszechnianie, publikowanie lub jakiekolwiek wykorzystanie utworu w całości lub w części, bez uprzedniej pisemnej zgody autora, jest zabronione. Niniejszy utwór został opublikowany na portalu poezja-proza.pl w celu promocji twórczości autora oraz dla bezpłatnej lektury czytelników. Zachęcamy do zapoznania się z innymi publikacjami portalu, takimi jak wiersze, haiku, opowiadania, dzienniki, listy, recenzje, oraz myśli autorów.