Żyłam sobie w PRL-u (8)

1974 (1)

Bierzmowanie (1)

Szczególny to był rok w moim życiu… Ale po kolei. Zacznijmy od religii.
Jeśli wierzyć co niektórym, w czasach PRL-u religia była zakazana, a do kościoła nie wolno było chodzić. W wyniku takich zakazów na lekcje religii chodził praktycznie każdy uczeń takiej podstawówki jak moja, a tłumy wypełniały kościelne budynki w czasie każdej niedzielnej mszy. Wszak dziwne to były czasy….
Na religię chodziliśmy oczywiście do salki katechetycznej przy kościele. Owych nie było tak dużo jak obecnie i wyjście na katechezę było sporą wyprawą. Ale za to jaką! Zbieraliśmy się grupą, szliśmy razem, wracaliśmy też wspólnie i nikt nam nie podskoczył. W kupie siła, kupy nikt nie ruszy. Nasza trasa wiodła wśród ogródków, przechodziliśmy przez dwie, niektórzy przez trzy ruchliwe ulice. Nikt nas nie zaczepiał ( a niech by spróbował!). Nikt z nas nie wpadł pod samochód. Krokiem prawie marszowym do salki szliśmy dwadzieścia minut. I tak dobrnęliśmy do ósmej klasy i wiosny, podczas której mieliśmy zostać wybierzmowani. Dwa tygodnie przed wydarzeniem, ksiądz proboszcz zarządził dodatkowe zajęcia w kościele – każdego dnia po wieczornej mszy mieliśmy uczyć się, jak zachować się w czasie uroczystości. Księdzu bardzo zależało, żeby wypadło wszystko jak najlepiej, bo biskup z Wrocławia przyjeżdżał do parafii tylko raz na rok. Żeby bierzmować i oczywiście wizytować parafię.
Msza była o osiemnastej, zatem nasze zajęcia rozpoczynały się około osiemnastej czterdzieści.
Czy mogło być coś lepszego niż wieczorne wyjście z domu i wyprawa z ferajną po wielkie przygody, znaczy się doświadczenia życiowe?

Przecież jesteśmy już w ósmej klasie, najstarsi w szkole, teraz tylko bierzmowanie i szkoła średnia.

Człowiek był prawie dorosły.

Zbieraliśmy się tradycyjnie przy ogródkach. Kupą szliśmy do kościoła. Czekaliśmy na koniec mszy, potem wkraczaliśmy do świątyni. I uczyliśmy się na pamięć kilku pieśni, nowych modlitw, zasad podchodzenia do ołtarza i zachowania powagi.
W poczuciu progu dorosłości, który mieliśmy wraz z bierzmowaniem przekroczyć, utwierdzał nas proboszcz, wygłaszając za każdym razem mini kazanie o tym, jak po dotknięciu policzka przez dłoń biskupa (symboliczne lanie w mordę) staniemy się dojrzałą młodzieżą.

Słowem – precz z dzieciństwem!

Wzięliśmy sobie to do serca.

Z kościoła wychodziliśmy po planowanych czterdziestu pięciu minutach. Jasno jeszcze na świecie. Wiadomo, wiosna. Ale na naszej trasie było kilka obcykanych miejsc, w których można było się schronić przed ówczesnym monitoringiem, czyli zbyt ciekawskimi ludźmi.
Wśród krzaków czarnej porzeczki niektórzy z nas po raz pierwszy zapalili papierosa. Z reguły były to „Sporty”, najtańsza nikotyna bez filtra. Uczyli ich palić oczywiście ci, którzy już wcześniej wracając z religii zachodzi pod krzak i palili.
Byli tacy, co po raz pierwszy złapali dziewczynę na jej rosnące na przodzie walory. Dziewczyna piszczała, ale była zadowolona, że już ma coś, za co można ją złapać. Dziś nazywa się to molestowanie.
Oczywiście po pierwszych kościelnych zajęciach ktoś skombinował „jabola” i wypiliśmy pod ową dorosłość, która nas czekała.
Podstawowym wyposażeniem były cukierki „miętówki”. Po papierochach i wińsku wystarczyły dwa, by swojski zapach zniknął nam z ust.
Zresztą, co ja tam będę ściemniać…. jeden papieros był na trzy osoby, a butelka wina – na dziewięć, dziesięć, a może nawet dwanaście. Trudno było się tym upić. Bardziej szumiało nam od faktu uczynienia rzeczy przeznaczonej tylko dla dorosłych.
Kiedy się napaliliśmy i napiliśmy ruszaliśmy „w miasto”. Jak pięknie było iść w miejsca zakazane, jak cudownie wyglądał staw przy starym dębie i szybie „Chwalibóg”, puste śródmieście i zachód słońca nad starym cmentarzem…. cdn.

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0

Autorem fragmenty powieści "Żyłam sobie w PRL-u (8)" – jest Grazyna KS. Wszelkie prawa autorskie do fragmenty powieści należą do autora. Kopiowanie, rozpowszechnianie, publikowanie lub jakiekolwiek wykorzystanie utworu w całości lub w części, bez uprzedniej pisemnej zgody autora, jest zabronione. Niniejszy utwór został opublikowany na portalu poezja-proza.pl w celu promocji twórczości autora oraz dla bezpłatnej lektury czytelników. Zachęcamy do zapoznania się z innymi publikacjami portalu, takimi jak wiersze, haiku, opowiadania, dzienniki, listy, recenzje, oraz myśli autorów.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Eneida

Z zainteresowaniem czytam fragmenty Twojej powieści. Myślę sobie, że powinnaś wydać książkę… Grażynko, pięknie, ciekawie piszesz.
Pozdrawiam 🙂

2
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x