Z której strony jesteś?

Tytuł książki: Kordian i cham

Z której strony jesteś?

Zebrało mi się na klasykę. Klasykę klasyk. Do tego zapomnianą i …. chciałam powiedzieć wyklętą, ale współczesność tym słowem określa coś, przepraszam kogoś zupełnie innego. Autor „Kordiana i chama” Leon Kruczkowski został wymazany z historii literatury polskiej. Za ostro? Czyżby? Autor w/w książki oraz dramatu „Niemcy”, ongiś lektury obowiązkowe, został usunięty nie tylko z listy lektur, ale z nazw licznych szkół, które to nazwy zastąpiono innymi, jedynie słusznymi. Wiadomo, facet komunizował. Dosyć polityki. Przejdźmy do literatury. Od zupełnie nowego akapitu i nowego wątku.
Z polskim romantyzmem próbował już rozliczyć się Prus każąc niejakiej Izie Łęckiej olać niejakiego Wokulskiego. Nadal jednak wychwalał, Prus oczywiście, zrywy i porywy romantyczne tworząc sympatyczną postać Rzeckiego. Ale potem było gorzej. Wyspiański nie patyczkował się. W „Weselu” ustawił niedoszłych bohaterów w chocholim tańcu. O innych utworach rozliczających romantyzm nie wspomnę. Mój ukochany Żeromski też zrobił swoje. Co komu po romantycznych ideach zdają się pytać bohaterowie „Ludzi bezdomnych” czy „Przedwiośnia”. Dziś po romantyźmie Mickiewicza pozostało nam jedno – kochamy wszelkie klęsk, wszak tamta epoka z nich się składała.
Kruczkowski idzie krok dalej niż jego poprzednicy. Też rozlicza się z ponoć pięknymi ideami, ale inaczej. Jego „Kordian…” to obraz życia Polaków pod zaborem rosyjskim, tuż przed wybuchem powstania listopadowego. Są oczywiście spiskowcy, jest słynny Wysocki, który mówi:” Umiem strzelać i robić bagnetem”. To oczywiście wystarczy, by wygrać z zaborcą. Uf, przypomina się cytat z „Pana Tadeusza”, uznanego za epopeję narodową, bo zaczyna się od słów „Litwo! Ojczyzno moja!”
„Szabel nam nie zabraknie; szlachta na koń wsiędzie,
Ja z synowcem na czele, i — jakoś to będzie!” – mówi Sędzia w Księdze Szóstej.
Jak było, wiemy. Kruczkowski nie bawi się jednak w ironię czy sarkazm. Swą opowieść opiera na autentycznym pamiętniku Kazimierza Deczyńskiego, wydanego w 1907 roku. Postać tę czyni bohaterem utworu. Wywodzący się z chłopstwa nauczyciel jest owym „chamem”, jak określała ludzi niższego stanu szlachta. To właśnie ona była największym wrogiem ludu. To ona wyciskała z chłopów wszystko, co się dało. Nie uznawała sprzeciwu. Przekonał się o tym właśnie Deczyński. Czyż po doświadczeniach z panami dziedzicami, lud miał razem z nimi iść walczyć z zaborcą? Kim w ogóle był zaborca? Ciemiężycielem jest ktoś zupełnie inny…
Kruczkowski nie polemizuje z romantyzmem. On go rozlicza. Twardo i bezwzględnie. Tak jak Wyspiański w „Nocy Listopadowej”. Ów przedstawia sytuację, kiedy podchorążowie wychodzą na ulicę Warszawy, krzyczą „Do broni”, a mieszczanie po prostu zamykają okna…
Nauka na dziś? Dziwicie się co niektórzy, że pół Polski głosuje tak, a pół inaczej? Która część jest „Kordianem” ze szlacheckiego domu w wielkim mieście, a która „chamem” z prowincji? Poszukując odpowiedzi, przeczytajcie zapomnianego Kruczkowskiego….

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0

Autorem recenzje książek "Z której strony jesteś?" – jest Grazyna KS. Wszelkie prawa autorskie do recenzje książek należą do autora. Kopiowanie, rozpowszechnianie, publikowanie lub jakiekolwiek wykorzystanie utworu w całości lub w części, bez uprzedniej pisemnej zgody autora, jest zabronione. Niniejszy utwór został opublikowany na portalu poezja-proza.pl w celu promocji twórczości autora oraz dla bezpłatnej lektury czytelników. Zachęcamy do zapoznania się z innymi publikacjami portalu, takimi jak wiersze, haiku, opowiadania, dzienniki, listy, recenzje, oraz myśli autorów.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x