Na miarę możliwości
Na miarę możliwości
Oto przed nami kolejny kryminał – „Sprawa Galtona” autorstwa Rossa Macdonalda właściwie Kennetha Millara. Książka powstała w 1959 roku. Trochę zatem czasu upłynęło zanim trafiła do polskiego czytelnika. Nie możemy zatem przypisywać jej wartości poznawczych, chyba, że historycznych. Ale czy kryminał musi mieć od razu jakieś wartości oprócz rozrywkowych? No, dobrze, czasami bywa kryminał psychologiczny, w którym bardziej niż na intrygę, zwracamy uwagę na postawy bohaterów. Akurat ten do nurtu psychologicznego nie należy. Jest całkiem przyzwoitym tekstem, z całkiem przyzwoitą zagadką.
Zaczyna się trochę niemrawo. Takie jakieś dłużyzny, takie jakieś znaki informujące, że właściwie to już wszystko jasne. Główny bohater – prywatny detektyw Lew Archer też się dziwi. Nie za proste? Nie za łatwe jak na forsę milionerki? Ale co tam. Robota jest robota. Najważniejsze, że płacą.
Być może detektyw nie wie, ale czytelnik wie, że to jeszcze nie koniec. Zagadka z początku książki rozwiązuje się w jej środku. Została jeszcze połowa. Wtedy pojawia się jedna z postaci, do tej pory mało znacząca i …. akcja toczy się dalej, bo nic nie jest takie, jak się pierwotnie wydawało.
Oczywiście schemat powieści kryminalnej zostaje zachowany. Jest morderstwo, to współczesne wydarzeniom i to sprzed lat. Każde zostaje wyjaśnione. Ktoś komuś zaufał. Ktoś kogoś krył. Ktoś kogoś sypnął. Słowem – jak być w solidnym tekście powinno.
Większość recenzji pozytywnie ocenia opowieść. Zalicza ją do kategorii czarnego kryminału. Nie zgadzam się, ale i nie zaprzeczam. Ma coś z „noir”, ale nie do końca. Klasyczne „noir”posiadają bardziej rozbudowaną warstwę psychologiczną. Tutaj jej nie dostrzegłam. Bohaterowie są jacy są. W swym postępowaniu kierują się oczywistymi argumentami, nie komplikują spraw. Kiedy wszystko się wyjaśnia, czytelnik nie zastanawia się, kto miał rację, czy ją miał, czy nie. Jest jak jest, czyli wszystko jasne. Są tacy, co twierdzą, iż jest to jeden z najsłabszych tekstów o Lwie Archerze. A jest ich aż osiemnaście. Nie dyskutuję na ten temat. Innych opowieści nie znam.
Oczywiście, że książkę można polecić zwłaszcza miłośnikom dobrej zagadki kryminalnej. Bardzo dobra na lekturę przed snem, zwłaszcza dla osób cierpiących na bezsenności. Można jej całą noc poświecić i nie narzekać, że sen ponownie nie przyszedł. Przynajmniej jest pożytek z powodu jego braku. Na podróż pociągiem, jesienne mroczne wieczory i wiosenne siedzenie w domu z powodu alergii, też się nadaje. Czeka, kiedy w moje ręce wpadnie następna opowieść….
Aha, film „Ruchomy cel” na podstawie powieści Macdonalda kiedyś oglądałam i nie podobał mi się. Przyszedł czas, by obejrzeć go ponownie. Obsada wyśmienita – Paul Newman, Robert Wagner, Laurem Bacall….
Autorem recenzje książek "Na miarę możliwości" – jest Grazyna KS. Wszelkie prawa autorskie do recenzje książek należą do autora. Kopiowanie, rozpowszechnianie, publikowanie lub jakiekolwiek wykorzystanie utworu w całości lub w części, bez uprzedniej pisemnej zgody autora, jest zabronione. Niniejszy utwór został opublikowany na portalu poezja-proza.pl w celu promocji twórczości autora oraz dla bezpłatnej lektury czytelników. Zachęcamy do zapoznania się z innymi publikacjami portalu, takimi jak wiersze, haiku, opowiadania, dzienniki, listy, recenzje, oraz myśli autorów.