Otagowano: natura

0

Miejsce Dnia Siódmego

Miejsce Dnia Siódmego

Odnalazłam miejsce
DNIA SIÓDMEGO.
Bóg drzemał na pożółkłej trawie.
Pozwolił mi położyć się obok.
Leżeliśmy patrząc
na nietknięte satelitami niebo.
Za nami milczały sosny.
Przed nami wioska udawała,
że żyje.
Polem cicho przebiegł zając.
Szczęśliwy.
Tu nie ma myśliwych.
Owies stał dumnie.
Marzył o żniwach i stajni.

Bóg lekko uchylił powieki.

Uznał, że to było najlepsze.

❤️
4
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
9

Na obrzeżach dziczy

Co jakiś czas, spacerując po puszczy albo jej obrzeżami, spotykam dzikie zwierzęta. Różnorakie. I te, które określane są mianem łagodnych, bezpiecznych, choć bezpośredni kontakt i dotyk mógłby się stać niebezpieczny, jak i te, do których zbliżać się jest niewskazane — te, które sieją wokół strach. Nigdy nie stanowiły niebezpieczeństwa dla odwiedzających ich dom czy też mieszkańców okolic. Może gdzieś, kiedyś, może w baśniach, legendach, może na skrajach większej, prawdziwej dziczy, do której wdarł się nieproszony człowiek. Może…

Tak więc spaceruję bezpiecznie po lesie, nie bojąc się dzikiego, który spogląda na mnie zaciekawionymi oczami, nie psując jednak jego spokoju, nie wchodząc dalej, do jego sypialni z której wygląda, uciekam przed każdym cieniem człowieka, przed zdziczałym psem oraz wypuszczonym z obejścia.

Nie, nie mam większych powodów, by bać się psów. Dają mi posłuch nawet wtedy, gdy je spotykam po raz pierwszy. Niemniej świadomość zagrożenia powoduje, iż zapalają się wszystkie lampki ostrzegawcze. „Nie bój się, lecz nie przekraczaj granicy ich strachu” — myślę i idę dalej, nie naruszając ich przestrzeni.

Szanuję zwierzęta, podobnie jak siebie. Dzięki temu współistniejemy. Znają mój zapach, decyzje, myśli. W zamian poznałam ich piękne oczy, spojrzenia, widziałam zaledwie z kilku metrów.

17.11.2025 r.
Dziennik osobisty pisany prozą poetycką.

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

Natura

Nie badam granic świata,
by poznać swoją siłę.
Moja pamięć jest starsza niż drzewa –
jest pamięcią skały.

Nie jestem echem —
jestem wibracją ziemi,
wstrząsem, który rozsadza ciszę.

Kto zechce mnie złamać,
pozna siłę korzeni.
Sięgają głębiej
niż strach
niż chciwość
niż śmierć

Nie proszę o miejsce —
sama je tworzę.
Moja obecność nie zna odwrotu –
twarda jak diament –
a pulsuje życiem.

Nie jestem kwiatem
który trzeba chronić,
lecz ziemią,
która pochłania
i rodzi jednocześnie,
która nie oddaje tego,
co w niej rośnie.

Nie jestem ciszą przed burzą –
jestem burzą,
która nie potrzebuje zgody nieba.

Nie pytaj już, czy przetrwam.
Ja trwam.
Zawsze jestem początkiem.

❤️
9
👍
0
0
💡
0
3
📖
3
1

***

Powiedz mi co jesz, a powiem ci ile będziesz żył

❤️
4
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

W cieniu borów



Szliśmy przez bór czesząc runo,
z czarnych pereł, napełniając dłonie nocą.

Patrzyły na nas lśniącymi oczami,
gdy słońce igrało w szczelinach liści
niczym dziecko ukryte w zieleni.

Szliśmy doliną, pagórki oddychały ciszą,
a las wokół wznosił się,
ciemnozieloną ścianą krajobrazu.

27.09.2025 r.
„W cieniu borów” /wersja poetycka/

❤️
1
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

W cieniu borów

szliśmy nadmorskim borem
pomiędzy gęstymi kniejami
zbierając jagody czesakiem

patrzyły na nas czarnymi
lśniąc w nikłych promieniach
spoglądającego figlarnie

szliśmy nadmorską doliną
pomiędzy pagórkami
zerkaliśmy

na leśne gęstwiny tworzące tło
zielonoczarne

27.09.2025 r.
„W cieniu borów” /szkic poetycki/

❤️

1

👍

0

0

💡

0

0

📖

0