Wszędzie byli nasi
Wszędzie byli nasi
Kiedyś już recenzowałam tomik ze starego cyklu „Ekspres reporterów”. Tym razem kolejny, z 1986 roku. Tradycyjne trzy reportaże „o aktualnym wydarzeniu, społeczno – obyczajowy, kryminalny”. Zobaczmy, co działo się czterdzieści lat temu… Zacznijmy od „aktualności”…
Oj, widać, że minął szmat czasu. Reportaż o Polakach w Londynie ma już, a może aż, cechy tekstu historycznego. Napisał go Rafał Jabłoński, nosi tytuł „Indiańskie lato nad Tamizą”. Żyją jeszcze ci, co walczyli w II wojnie światowej. Wspominają i narzekają na współczesne pokolenie emigrantów, które jakoś nie podziela ich fascynacji przeszłością. Moja koleżanka na początku obecnego stulecia spędziła kilka lat w Londynie. Opiekowała się swymi wnukami, które tam przyszły na świat. Wyjazdu bała się jak diabeł święconej wody. Tymczasem wszystko było zupełnie inaczej. Polaków na wyspach brytyjskich było sporawo, oj było. Wszyscy ruszyli za przysłowiowym chlebem. W każdym razie koleżanka od razu znalazła polskie towarzystwo i wcale nie czuła się samotna. A przeszłość, a wojna? Nie, to nie była ta fala emigracyjna. Współczesna ciężko pracowała, by powrócić do Polski. Polityka nie miała z tym nic wspólnego, w przeciwieństwie do pokolenia wojennego. Przy tym reportażu możemy się delikatnie uśmiechnąć i zamruczeć pod nosem „Inne czasy, oj inne”.
Drugi reportaż – Zbigniewa Juchniewicza „Ten uparciuch Kowalski” opowiada o wynalazcy – konstruktorze, który znalazł sposób i skonstruował urządzenie samochodowe do oszczędzania paliwa podczas jazdy. Niby wszyscy są zainteresowani, ale tak na serio nikt nie czyni żadnego kroku, by wynalazek wprowadzić w życie. O dziwo, internet pełen jest artykułów na ten temat. Turbinka Kowalskiego miała poprawić jakość jazdy naszym „Maluchem” czyli Fiatem 126 P. W każdym tekście, tym w „Ekspresie…” też mamy sporo technicznych informacji. Niestety, ja ich nie kumam. Nie jestem kierowcą, nie znam się na autach. Moja znajomość techniki skończyła się w liceum, kiedy na blachę wykułam zasady funkcjonowania silnika cztero i dwusuwowego. Oczywiście dziś już nic z tego nie pamiętam. Muszę jednak przyznać, iż ten reportaż wydaje mi się być ciągle aktualny. Zwłaszcza jeśli chodzi o tzw. „polskie piekiełko”….
Trzeci reportaż o zabarwieniu kryminalnym Jana Tettera „Podnośnik typu TIR” opowiada o szajce włamywaczy rodem ze stolicy. Milicja nie potrafi ich namierzyć, a oni jak gdyby nic mieszkają sobie na Pelcowiźnie, konkretnie na Marywilskiej. Kiedyś była tam tam Fabryka Samochodów Osobowych i nazywano to Żerań. Natomiast dziś Marywilska znana jest z centrum handlowego. Ot jak to czasy się zmieniają. Wystarczy takie czterdzieści lat, cóż to jest wobec wieczności, i świat wokół nas jest całkiem inny…
Smok ma i tak ciepło ale i te kilodżule przyjmie czule bo gdzieś w sieni słuchać już kroki jesieni
Educational Pharmacology Hub Educational Pharmacology Hub
Alcohol Pharmacodynamics Alcohol Pharmacodynamics
Czas nie czeka... pędzi jak szalony... Pozdrawiam ciepło smoka... :)
🙂
Bywa, że chodzi krętymi drogami :)
Dziękuję Smoku! Wszystkiego dobrego życzę :)
Mijają noce i dnie, wieczory bez poranków czas ciągle płynie nie robi sobie przystanków starczyła tylko mała chwilka żeby Kapturek…
Smok też zagląda. Lubi ją taką, w samej ciszy...
Ono dość nieśmiałe jest i słabo zorganizowane w czasie. :))
Wiemy, wiemy też,że jak już nasyci oczy, to czyta też ciekawe recenzje. :))
Dobrze,że mnie nie widać, nikt nie reaguje torsjami, ani innymi dolegliwościami. A przecieź nie wszystko można zrzucić na ciążę Miłego…
Piękny, jak wszystkie Twoje wiersze. Całe życie czegoś się uczymy... Pozdrawiam :)
Piękne strofy! Zachwycasz... Pozdrawiam :)