W Wieku senioralnym…
W wieku senioralnym….
Tytuł powieści Hakana Nessera „Półmorderca” zdecydowanie zachęca do czytania. Zwłaszcza osoby, które lubię sensację, kryminał i tego typu różne akcje. Jeśli dodać do tego, że człek poza domem, na wyjeździe, w cichym hoteliku w środku miasta średniej wielkości, o nie, błąd – Białystok to duże miasto, prawie 300 tysięcy mieszkańców, to wszystko jest już jaśniejsze. A jeśli wyjazd na kilka dni to i walizka. W pewnym wieku, i nie jest to XXI, taka walizka musi być jak najlżejsza, zatem nie książka w wersji papierowej, ale nowoczesny czytnik. Całkiem fajny, bo w formacie A5 i lekki jak piórko.
Kiedy więc przychodzi wieczór lub człowiek pije pierwszą poranną kawę, można taki czytnik wziąć do ręki, legnąć w hotelowym wyrze z miękkim materacem i oddać się lekturze.
Tak więc zaczęłam czytać… I nudno się zrobiło. Za oknem mgła, mżawka, wcale nie grudzień, tylko nadal listopad, a w opowieści o kryminalnym tytule dwóch seniorów, z czego jeden to główny bohater. Wloką się ulicami, jeden z balkonikiem, spotykają się co jakiś czas i nadużywają alkoholu, co w ich wieku wskazane nie jest, ale jakoś leczą tego kaca i wegetują dalej….
Już miałam wyłączyć książkę, kliknąć w coś innego, ale machnęłam ręką. Jak wygląda starość oczami kobiety, wiem z autopsji, ale na facetach się nie znam. Dobra, skoro zostałam skazana na tę książkę, to czemu nie. Przeczytam.
I oto główny bohater spotyka ją. Kogo? No sam jeszcze nie wie. Wysyła tego z balkonikiem, żeby ją szpiegował, bo może ona to ona. Balkonik oczywiście się psuje, jego właściciel zostaje unieruchomiony, a główny wspomina. Rozdziały z akcji bieżącej zaczynają się mieszać z tymi o latach minionych. Główny był kiedyś młody i zakochany, ale jak to w czasach młodości bywa, miłość natrafia na przeszkody. Czy można je pokonać? Różnie to bywa. W powieści Nessera jest rozwiązanie. Oczywiście pod koniec, żebyś czytelniku przebrnął przez kolejne strony na swym czytniku i doczekał wreszcie wyjaśnienia tytułu. Ale niestety, całość nie wciąga. Chwilami jest powolna jak facet idący z balkonikiem. Czasami nudna jak opisy przyrody w dawnych powieściach. Nic, tylko je ominąć, bo niczego istotnego do treści nie wnoszą. Czyli wstęp do akcji – nic ciekawego, akcja – bez blasku i tempa, rozwiązanie akcji – do przewidzenia. Treść niczym nas nie zaskakuje. A szkoda, bo tytuł fajny. Zatem widzimy, jak właśnie tytuł potrafi przyciągnąć czytelnika. Pamiętam lekcje w szkole, kiedy interpretowaliśmy tytuły utworów. Taki Żeromski był mistrzem w ich tworzeniu. Aż chce się zacytować… „Rozdziobią nas kruki, wrony…”, „Ludzie bezdomni”, nieszczęsna „Siłaczka”… Wszędzie metafora nawiązująca do treści utworu.
A tu proszę – zwykła komercja, na którą ja też dałam się nabrać.
Piękna, prawdziwa myśl! Pozdrawiam :)
Pięknie i ujmująco napisane
Wiersz bardzo..."aromatyczny" :) jak herbata pita na tarasie w miłym towarzystwie... Pozdrawiam :)
Napisałeś, że może ktoś nie mógł... Stąd pytanie. Nie ma znaczenia czy to on, czy ona. Chociaż jak ona nie…
Odpowiedzialność za swoje życie idzie w parze z odpowiedzialnością za innych.. Czasami..
A może nie mogła..?
Z jakiego powodu nie mógł?
A może ktoś nie mógł..?
Bardzo twórcze podejście..
Ciekawe pytanie, ale myślę, że tylko Ty sam. Weź życie i decyzję we własne ręce. To trudne, bo czasami jest…
Wyobraźnia też jest połączona z sercem.
Jeżeli tak było, to zabrakło rozmowy. Pytanie, kto nie chciał rozmawiać.
Serce albo wyobraźnia..
Dziękuję, pozdrawiam 😁