BOGINI ZNIEWOLENIA
BOGINI ZNIEWOLENIA
Światło dzienne drży
przefiltrowane przez gęste sito natrętnych sekwencji
przestrzeń staje się polem bitwy
to schizofrenia
bogini nieprzemijającego czasu
boli głowa boli ciało
zniewolony cały
obrazy myśli natręctwa
liczby nie przynoszą ocalenia
są tylko architekturą uwięzienia
bezdusznym rytmem
który odmierza ubywające siły
głowa pęcznieje od namiaru geometrii
każdy ruch kontur mebla każdy cień na ścianie
staje się osobną groźna instancją
domagającą się natychmiastowej interpretacji
męstwo istnienia rozpada się na drobne
jak nieprzystające do siebie ogniwa
myśli nie płyną
one wysypują się jak z taczki piach
tworząc labirynt między ziarnami
w którym własny głos brzmi jak szept intruza
wszystko dzieje się naraz
teraz w gęstym stłoczeniu obrazów
które nie znają pojęci zmierzchu ani odpoczynku
pozostaje trwanie na skraju gdzie granica między
obserwatorem
a chaosem
staje się cieńsza niż włos
Piękna, prawdziwa myśl! Pozdrawiam :)
Pięknie i ujmująco napisane
Wiersz bardzo..."aromatyczny" :) jak herbata pita na tarasie w miłym towarzystwie... Pozdrawiam :)
Napisałeś, że może ktoś nie mógł... Stąd pytanie. Nie ma znaczenia czy to on, czy ona. Chociaż jak ona nie…
Odpowiedzialność za swoje życie idzie w parze z odpowiedzialnością za innych.. Czasami..
A może nie mogła..?
Z jakiego powodu nie mógł?
A może ktoś nie mógł..?
Bardzo twórcze podejście..
Ciekawe pytanie, ale myślę, że tylko Ty sam. Weź życie i decyzję we własne ręce. To trudne, bo czasami jest…
Wyobraźnia też jest połączona z sercem.
Jeżeli tak było, to zabrakło rozmowy. Pytanie, kto nie chciał rozmawiać.
Serce albo wyobraźnia..
Dziękuję, pozdrawiam 😁