Wyrwanie z biesa
To maleńkie dziecko które dopiero uczyło się pisać,
zostało okryte misternie utkanym kocem,
przez który nie prześwitywało nic z jego dotychczasowych pragnień.
Czarni panowie ubrani w wyrafinowane skóry z biesa uśmiechali się szyderczo
na wszelkie oznaki błogości i entuzjazmu.
Wiedzieli z jakiego powodu przyszli i po co, po czyją duszę.
Dziecko nie wiedziało.
Jego maleńki opór nie przesuwał ścian, pomimo iż wmawiano, że może przenosić góry.
Z czasem zmieniło wielkość i chociaż nadal nie mogło przenosić się w czasie,
przeniosło wymiar duszy, aby stąpała w wyznaczonej przestrzeni.
Hartowanie ciała niczym stali przyniosło inne od zamierzonych skutki.
Dusza wstała z krzesła, ciało obumarło. Na ziemi pozostała tylko stal,
niezdolna do reakcji spodziewanej przez wszystkich wichrzycieli.
Jedynym jej odpoczynkiem jest cisza, temperatura każdego dnia spada niżej.
Gdzie jest granica pomiędzy życiem a śmiercią, przejściem na inne tory?
Płomienie ognia, piekła, są tylko wspomnieniem. Teraz wszystko paruje,
tworząc mgłę unoszącą się ponad przestrzenią.
Piękna, prawdziwa myśl! Pozdrawiam :)
Pięknie i ujmująco napisane
Wiersz bardzo..."aromatyczny" :) jak herbata pita na tarasie w miłym towarzystwie... Pozdrawiam :)
Napisałeś, że może ktoś nie mógł... Stąd pytanie. Nie ma znaczenia czy to on, czy ona. Chociaż jak ona nie…
Odpowiedzialność za swoje życie idzie w parze z odpowiedzialnością za innych.. Czasami..
A może nie mogła..?
Z jakiego powodu nie mógł?
A może ktoś nie mógł..?
Bardzo twórcze podejście..
Ciekawe pytanie, ale myślę, że tylko Ty sam. Weź życie i decyzję we własne ręce. To trudne, bo czasami jest…
Wyobraźnia też jest połączona z sercem.
Jeżeli tak było, to zabrakło rozmowy. Pytanie, kto nie chciał rozmawiać.
Serce albo wyobraźnia..
Dziękuję, pozdrawiam 😁