Piraci i cała reszta
Piraci i cała reszta
Zrobiło się nostalgicznie…. Kiedy sięgam pamięcią w moje odległe dzieciństwo, czyli w lata sześćdziesiąte, nie mogę przypomnieć sobie skąd zawsze wiedziałam, kim są piraci. Chłopcy na podwórku bawili się w kogoś takiego, łupili okręty na morze, którym była trawa, szukali skarbów kopiąc doły na tymże podwórku. Nosili opaskę na jednym oku, a czasami któryś z nich udawał, że ma drewnianą nogę. Zaraz… to było tak…. „Ty będziesz dziś piratem z drewnianą nogą” – odzywał się herszt podwórkowej bandy wskazując jednego z kumpli. Potem przyszedł czas pancernych, kapitana Klossa i Tolka Banana. Piraci zniknęli. Pojawili się dopiero na początku XXI wieku w postaci Jacka Sparrowa czyli „Piratów z Karaibów”. Saga filmowa rozsławiła piracką brać ponownie. Tym bardziej, że powielała stare, znajome schematy. Są skarby, jest piękna dziewczyna, Latający Holender i oczywiście pirat z drewnianą nogą. Z której strony by nie patrzeć, legendy pirackie wiecznie żywe!
To był jeden z wielu powodów, który zadecydował, iż sięgnęłam po powieść Fredericka Marryata „Statek widmo”. W przypadku mojego egzemplarza z 1973 roku tytuł brzmi „Okręt widmo”, a obszerny wstęp napisała sama profesor Maria Janion wybitna znawczyni romantyzmu polskiego i europejskiego. Utwór bowiem z pierwszej połowy XIX wieku pochodzi.
Jaki to tekst…. Taki, jak należało się po powieści pirackiej spodziewać. Są w nim praktycznie wszystkie elementy pirackich opowieści. Katastrofy na morzu, cudem ocaleni, zemsta zza grobu, Latający Holender i oczywiście piękna dziewczyna. Filip ma do wykonania zadanie. Mógłby go co prawda nie wykonywać i żyć długo i szczęśliwie, ale…. Zew morza wzywa go do wypłynięcia na szerokie wody….
Tak więc razem z nim pokonujemy lub nie morza i oceany. Tu spotyka nas sztorm, tak nawałnica, a jak pokaże się Latający Holender to wiadomo – katastrofa wisi w powietrzu i nie ma od niej odwrotu. Oczywiście czasami zatrzymujemy się na lądzie, ale nie jest on naszą krainą naturalną. My musimy pływać.
W sumie więc książka, która zapewne była atrakcją w XIX wieku, teraz niczym nas nie kusi. Bogatsi jesteśmy o wiedzę o piratach przekazaną przez dokumenty i inne powieści i oczywiście filmy. Tym bardziej, że powieść „trąci myszką”…. Napisana nieco archaicznym na dzisiejsze czasy językiem, z rozbudowanymi opisami nie każdemu przypadnie do gustu. Tym bardziej, ze liczy sobie 480 stron… Nie warto zatem czytać?
Jak najbardziej warto! Jest jedną z ciekawostek literackich, klasyczną klasyką. Podłożem na którym wyrosły inne opowieści. Twórcy „Piratów z Karaibów” na pewno ją znali. Powieść na wiele pozytywnych opinii. Zwłaszcza wśród męskiej części czytelników. Przypomina bowiem czasy, kiedy piraci byli w modzie. Zatem jeśli macie czas, przeczytajcie….
Zawsze dialog
A ja czasami lubię pogadać sama ze sobą. Dialog to czy monolog?
Nie cierpię Tomków zawsze się dobierają do czegoś 😂
Rozumiem, mam kilka obrazów można powiedzieć o miłym zabarwieniu jak pochody pierwszomajowe, gdyż tańczyłam prawie co roku gdzieś, jednak najcieplej…
:)
Akurat swoje uważam za fajne... zgrana paczka, luz, fajny podryw, bezpieczna droga nad morze...
Dziękuję za ten wyjątek... "chłopy" też przeszkadzały, to logiczne. Blindniemy, będę stosowała się do BHP... :) Częściowo zgadzam się z…
hmm? ~Eneida, nie dziwne lecz niestety prawdziwe. ,,Baby,, przeszkadzają ale ,,chłopy,, to już nie? :) TOLERANCJA - to przez wielu,…
Ten pies byłby dobry..., gdyby nie gryzł przyjaciół :)
Blindniemy, nie wiem, co widziałeś na spacerze, ale Twoje spostrzeżenia są dziwne, mało tolerancyjne... no i chyba chodziło Tobie o…
Może zlikwidowała konto?
Emilio, zauważyłam na forum, że zniknęły wpisy autorki: Victoria Angel. Czytałam, lubiłam Jej teksty i przyznaję, że brakuje Jej twórczości.…
Większość z nas żyła, nie są to widać tak miłe wspomnienia.
Niewiedza jest straszna, pozdrawiam.