Słoneczna przeszłość
Słoneczna przeszłość
Któż z nas nie zna „Mitologii” Jana Parandowskiego… Wydana po raz pierwszy w 1924 stała się lektura podstawową wielu pokoleń Polaków. Niektórzy znają również powieść „Dysk olimpijski” nagrodzony brązowym medalem w olimpijskim konkursie sztuki i literatury w czasie Letnich Igrzysk Olimpijskich 1936 w Berlinie. Ale „Zegar słoneczny” trochę ginie wśród antycznej twórczości pisarza. Bo nie o antyku on jest….
Ongiś każdy pisarz pragnął utrwalić na papierze, słowem drukowanym swoje dzieciństwo i młodość. Wszystko zgodnie z zasadą Mickiewicza:
„Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
Święty i czysty, jak pierwsze kochanie,(…)”
Autorka niniejszej recenzji też takowe teksty popełniła…
Parandowski zabiera nas w swój kraj lat minionych. Trafiamy na początek XX wieku do Lwowa. Spacerujemy jego ulicami. Przyglądamy się ówczesnym ludziom. Czytamy o metodach wychowawczych sprzed stu laty. Zaglądamy do szkoły. Może się nawet dziwimy, iż wykonanie maturalnego tableau (pamiątkowego zdjęcie grupy osób; składa się z wielu mniejszych zdjęć tych osób. Najczęściej dużych rozmiarów, wykonywane np. w celu upamiętnienia grupy uczniów i nauczycieli lub studentów i profesorów – za wikipedią) sprawia trudności, powoduje przedziwną tremę. Bo zdjęcie robi się tylko raz i trzeba dobrze na nim „wyjść”. Żaden komputer go nie poprawi, bo do ery komputerowej jeszcze daleko…
Otrzymujemy zatem opowieść o czasach dawno minionych, historycznych. Tam wszystko było inne. Czy wszystko było dobre? Na pewno nie. Ale dzieciństwo widziane po latach zawsze jest dobre i ładne. Tęsknimy za nim. Tak też jest w książce Parandowskiego. Ktoś określił tekst jako „ciepły”. Rzeczywiście taki jest. Można dodać jeszcze słowa pogodny, spokojny, a przede wszystkim nostalgiczny. Czytelnik wyraźnie odczuwa, iż narratorem jest ten, co już młodość ma za sobą. Książka ukazał się po raz pierwszy w 1953 roku, kiedy jej autor zbliżał się do sześćdziesiątki. Wtedy rozpoczyna się czas wspomnień….
Czy utwór spodoba się współczesnemu czytelnikowi? Myślę, że odniesie się do niego z szacunkiem, jak na wiekowe dzieło przystało, ale zachwycony nie będzie. Przeczyta, bo chyba w szkole jeszcze ktoś mu polecił „Mitologię” Parandowskiego i być może warto coś jeszcze tego pisarza przeczytać. Ale „ochów” i „achów” nie będzie. To tekst z dawnej epoki. Pisany bardzo starannym językiem polskim, ale bez fajerwerków. Chwilami monotonny. Sporo opisów. Nie, nie jest „przegadany”, dialogów tyle, ile trzeba, ale takich niedzisiejszych. Całość trąci przysłowiową „myszką”.
Wytrawni czytelnicy powinni jednak tę pozycje przeczytać. Zawsze warto wrócić do historii. Aha, zupełnie nie wiem dlaczego, we wszelkich opisach opowieści jest informacja, że są to „opowiadania” o Lwowie. Owszem, wszystko dzieje się we Lwowie, ale jest to przede wszystkim opowieść o dzieciństwie i młodości. Bohater po prostu żył we Lwowie, tak jak ja żyłam w Wałbrzychu…
Zawsze dialog
A ja czasami lubię pogadać sama ze sobą. Dialog to czy monolog?
Nie cierpię Tomków zawsze się dobierają do czegoś 😂
Rozumiem, mam kilka obrazów można powiedzieć o miłym zabarwieniu jak pochody pierwszomajowe, gdyż tańczyłam prawie co roku gdzieś, jednak najcieplej…
:)
Akurat swoje uważam za fajne... zgrana paczka, luz, fajny podryw, bezpieczna droga nad morze...
Dziękuję za ten wyjątek... "chłopy" też przeszkadzały, to logiczne. Blindniemy, będę stosowała się do BHP... :) Częściowo zgadzam się z…
hmm? ~Eneida, nie dziwne lecz niestety prawdziwe. ,,Baby,, przeszkadzają ale ,,chłopy,, to już nie? :) TOLERANCJA - to przez wielu,…
Ten pies byłby dobry..., gdyby nie gryzł przyjaciół :)
Blindniemy, nie wiem, co widziałeś na spacerze, ale Twoje spostrzeżenia są dziwne, mało tolerancyjne... no i chyba chodziło Tobie o…
Może zlikwidowała konto?
Emilio, zauważyłam na forum, że zniknęły wpisy autorki: Victoria Angel. Czytałam, lubiłam Jej teksty i przyznaję, że brakuje Jej twórczości.…
Większość z nas żyła, nie są to widać tak miłe wspomnienia.
Niewiedza jest straszna, pozdrawiam.