***
Myśli o Tobie…
Kolorowy kalejdoskop
To myśli skrzydlate
Wirujące na wietrze
Piórka anielskie
To marzenia…
współczesna twórczość literacka w świetle historii
dla własnej przyjemności
chore ograniczenie
zechce ubezwłasnowolnić
bodaj muchę w locie
trzeba ateistom kawę na ławę
inaczej nie dostrzegają
sensu w sensie
rymy słów i wstydu
skutecznie ranią serca
strofy czarnych skrzydeł
nie docierają do brzegów pragnień
gdyż karmią oddechem niepewności
każdego dnia dopisują niewiadome
formy potępień samotności
pomijają światło ramion – które chroni
przed bólem rozdygotanych głośno bijących
rozpadających się serc
o zachodzie i wschodzie
doba ma dziesięć przykazań
i dwadzieścia cztery godziny kłamstw
i dłoń twoja
spod pióra
co niesie wersy
spleciony deszczy aksamit
w słów latarni brzmiących
obecnością skrząc chwile
by uderzyć w serce
mają zawsze
niemy koniec
w początku zdarzeń
niczym podmuch
w twój mały świat
i mój
codzienność
to łapanie chwil
które sobie cenisz
by żyć
doznania skłaniają
do ciągłego kosztowania
pocieszenie
pobudza do dalszej drogi
by nie wystudzić serca
warkoczem słów
zaplata się najpiękniej
widzieć człowieka
jest dobrze tak – by czasem
nie przybić mu rąk
dotykiem skrzydeł mów
sercem wyszeptaj
otwarte dłonie
ma się to co się kocha
mniejsza o szczegóły
wtedy wszystkim* to jest
co zapragnąłem w tobie
wzrokiem zjadam co dnia
chłonę każde spojrzenie
wpisuję żartem powagą
niemym pragnieniem
między dłońmi bliskość
przepływa przeze mnie
jak melodia w s z y s t k o
wgryzam się w te myśli
poczułem chłód i żar
drasnąłem zębem śmierć
przymrużyła oczy
zrozumiała że kocham
odpuściła na potem
zawsze
gdy jesteś w swoim świecie
dłonie przytulają mocniej
gestem i mową umysłu najprościej
chwilą – wyrazić pragną wszystko
i słów nie potrzeba gdy tak blisko
usta pocałunkiem mówią
roziskrzone oczy każdy gest śledzą
gdy przymknięte tą chwilą
jaszcze więcej mówią
i wciąż bez lęku dotyk czują
nawet to – czego już nie widzą
gdy ciągle jeszcze w bieli
powoli wiatrem znikam w czerni
w odcieniu – głębokiego wejrzenia
znowu podnoszę pierwsze
słowo
…
najważniejsze
spóźnione bicie serc
nie dotyka prawdy
rozgrzesza tylko siebie
zamiera
nazbyt cenię uśmiech
nie potrzeba iskry
by ogień wzniecić
gdyż nad każdą głową
głęboko otwarte niebo
bez słów i szeptów
miłość przytulenia
n u c i
wiem
ile muszę
ostrą krawędzią
wybiec przed siebie
by nie spotkać twoich dłoni
rozdygotane serc czerwienie
zatrzaśniętych drzwi oczu
kiedy świat nie widzi
bo mrugnął
właśnie
nieważne
wiem
ile trzeba w tym
wszystkim harmonii
by sprostać pokusom
fałszywych chwil
osobności*
gdy słowem
wgryzam się
w twą szyję
przy uchu – wiatrem
ech…
nie wkładaj nic
by szaty drzeć
szkoda twych ust
w piersiach oddechu
i twoich łez
…w a ż n e
gdyż pocałunek
w każdej formie
dochodzi
z a w s z e
————————–
…widziałem na spacerze
Dziękuję 🧡
Lubię czytać Twoje wyjątkowe, piękne myśli. Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za ciekawy komentarz :))
Nareszcie szczęście to powiedziało :)
Poszedł do Grażyny KS ponieważ chciał poczytać ciekawych recenzji książek :)
Miło Ciebie widzieć i czytać dowcipny smoku :) Pozdrawiam serdecznie :)
Zamiłowanie. :))
_ Mam dość szukania, zapraszam - powiedziało szczęście. :))
Był u Grażyny KS od kiedy zasłaniasz okna. ;)
Zamykanie oczu nic nie da, nie warto też regulować odbiorników. Już taki yestem. :P Zimny smok.:D
Piękny wiersz. Razem... każda droga staje się lepsza, łatwa, bardziej prosta... Pozdrawiam :)
😁
U mnie wtedy jest....
Słowa proste są najlepsze, najpiękniejsze, najprawdziwsze, są naj... Pozdrawiam :)